| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Necula Stefan
|
||||
| 5 |
Cybulski Grzegorz
|
1 | |||
| 13 |
Kowalski Marek
|
1 | |||
| 8 |
Ostapiuk Piotr
|
1 | |||
| 10 |
Świst Robert
|
1 | |||
| 5 |
Remiarz Adam
|
||||
| 6 |
Dobrowolski Marcin
|
||||
| 7 |
Żukowicz Paweł
MVP
|
1 | 2 | ||
| 4 |
Pytkowski Michał
|
2 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Ciok Artur
|
||||
| 6 |
Kusiak Rafał
|
||||
| 16 |
Czarnecki Mariusz
|
||||
| 14 |
Sieczkowski Tomasz
|
||||
| 7 |
Karczewski Chrystian
|
||||
| 26 |
Bolesta Karol
|
||||
| 10 |
Karczewski Dariusz
|
||||
| 65 |
Śnieżek Rafał
|
1 | |||
| 12 |
Wimmer Grzegorz
|
||||
| 9 |
Wronka Adam
|
Dla Adrenaliny to ma być drugi i przy okazji ostatni sezon w trzeciej lidze. Podopieczni Roberta Śwista taki postawili sobie cel przed startem dziesiątej edycji i od pierwszego meczu mieli zamiar konsekwentnie go realizować. A jak na początek, to rywal trafił im się wdzięczny, bo z Sokołami w poprzednim sezonie wygrali bardzo wysoko i teraz trzeba to było po prostu powtórzyć. Zadanie wydawało się tym prostsze do wykonania, że w ekipie faworytów nie zaszły praktycznie żadne zmiany w składzie, z kolei zielonkowscy weterani wzięli pod swoje skrzydła kilku nowych graczy i pozostawało sporą zagadką, jak się wszyscy oni spiszą. Trzeba jednak przyznać, że żaden z transferów nie zawiódł, a szczególnie Artur Ciok i Rafał Śnieżek pokazali się naprawdę z niezłej strony. Czego więc zabrakło, że wynik końcowy brzmiał 1:5?
Co ciekawe – te wszystkie sześć bramek padło w drugiej połowie. W pierwszej nikomu nie udało się znaleźć recepty na bramkarza rywala, chociaż sytuacji było sporo. Przeważała w tym Adrenalina, która miała zdecydowanie więcej z gry, tyle że brakowało jej zimnej krwi, gdy trzeba było decydować się na strzał. Zaczęło się w 6 minucie – uderzenie Michała Pytkowskiego i pierwsza dobra interwencja Artura Cioka. W 11 minucie przed szansą staje natomiast Adam Wronka, który skorzystał z niefrasobliwości obrony Adrenaliny i mógł oddać strzał z linii pola karnego, lecz okazał się on zdecydowanie za lekki i Stefan Necula, gdy tylko złapał futbolówkę, natychmiast rzucił ją swoim kolegom, a ci w kontrze zdobyli nawet gola, którego sędzia nie uznał, dopatrując się zagrania ręką Marka Kowalskiego. Za chwilę przed szansą stanie z kolei Robert Świst – przyjęcie piłki tyłem do bramki, obrót w kierunku świątyni przeciwnika, strzał, ale minimalnie obok słupka. Adrenalina ciśnie i ma dość wyraźną przewagę, która uwidacznia się jeszcze w samej końcówce. Szansę mieli Piotrek Ostapiuk i Grzesiek Cybulski, ale żaden z nich nie miał okazji, by cieszyć się z premierowego trafienia. I to mogło się zemścić w ostatnim akcencie tej odsłony – Rafał Kusiak zagrywa do Chrystiana Karczewskiego a ten jest sam na sam ze Stefanem Neculą! Golkiper faworytów wytrzymuje jednak ciśnienie i nie daje się oszukać najlepszemu napastnikowi rywali, przez co wynik ani drgnie. Wszystko miało się więc rozstrzygnąć w drugiej połowie.
Tylko że tutaj festiwal nieskuteczności trwał w najlepsze. Chociaż okazji było mnóstwo a niektóre z kategorii „wyborne”, to obydwaj bramkarze zachowywali czyste konta. I taki stan rzeczy trwał do 33 minuty. Wtedy arbiter przyznał rzut wolny zawodnikom z Ząbek i do piłki podszedł Paweł Żukowicz. Jego strzał zaskoczył mur i tego, który tę ścianę z zawodników ustawiał, czyli Artura Cioka. Piłka wpadła do siatki i wydawało się, że to początek końca emocji w tym spotkaniu. Nic bardziej błędnego! W następnej akcji błąd popełnia bowiem autora pierwszego gola a korzysta na tym Rafał Śnieżek, który kapitalnym uderzeniem po długim rogu zmusza do kapitulacji Stefana Neculę – 1:1! Faworyci zdołali jednak opanować nerwy i szybko wrócili na właściwe tory. W 34 minucie bramkę zdobywa Piotrek Ostapiuk, a 120 sekund później z kolejnego dobrego podania Pawła Żukowicza korzysta tym razem Robert Świst i z 1:1 robi się 3:1! Sokoły nie mają już wówczas nic do stracenia i w 37 minucie udaje im się stworzyć pozycję do strzału Tomkowi Sieczkowskiemu. Była to doskonała okazja, by jeszcze postraszyć Adrenalinę, lecz futbolówka poleciała zupełnie nie tam, gdzie chciał strzelec i miejscowi powoli musieli godzić się z porażką. Szkoda, że ten dobry występ podsumowali brakiem obrony w ostatnich sekundach, co skrzętnie wykorzystał Michał Pytkowski, zdobywając dwa gole i zamykając mecz w stosunku 5:1. Suchy wynik wskazywałby na gładki triumf tych, którzy mieli tutaj łatwo wygrać. Ale wcale tak nie było. Ekipa Rafała Kusiaka zaprezentowała się z dobrej strony i tak grając, ma szansę odegrać większą rolę w rozgrywkach niż rok temu. Dla Adrenaliny to z kolei sygnał alarmowy, że wcale nie tak łatwo być faworytem. Rywale wiedzą na co ich stać i nikt w otwartą wymianę ciosów raczej z nimi nie wejdzie. A to oznacza, że spora część meczów może wyglądać właśnie tak, jak ten wtorkowy.