| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 13 |
Kurek Grzegorz
|
||||
| 8 |
Matejak Adam
MVP
|
1 | 4 | ||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 26 |
Bylak Konrad
|
2 | |||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
||||
| 97 |
Brzózka Zbigniew
|
||||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
1 | |||
| 3 |
Stańczak Radosław
|
1 | |||
| 8 |
Woźniak Albert
|
1 | |||
| 16 |
Frąckiewicz Wojciech
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
||||
| 43 |
Piórkowski Michał
|
||||
| 29 |
Wdowiński Mariusz
|
||||
| 16 |
Rutkowski Mariusz
|
||||
| 18 |
Krajewski Michał
|
||||
| 56 |
Frąckiewicz Marcin
|
2 | |||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
1 | |||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
1 | |||
| 87 |
Turowski Łukasz
|
||||
| 2 |
Królik Adam
|
||||
| 11 |
Zach Hubert
|
2 |
Stankan i Bad Boys w jednym momencie wkroczyły w drugoligowe szeregi. W trzeciej lidze te ekipy nie miały sobie równych i trzeba było stanąć przed trudniejszymi wyzwaniami. I chociaż los zetknął je ponownie już na starcie dziesiątej edycji, to jedni i drudzy mocno się od ostatniego spotkania zmieniły. „Źli chłopcy” z kilku zawodników zrezygnowali, inni leczą kontuzję a wśród nowych byli tacy, o których nic nie wiedzieliśmy. Lepiej to wyglądało w Stankanie, gdzie do zespołu dołączyli Mariusz Rutkowski, Maciek Sadocha, jak również Hubert Zach, a więc uznane marki na naszym terenie, które miały pomóc w odniesieniu efektownego zwycięstwa na inaugurację. I do pewnego momentu wszystko na taki scenariusz wskazywało...
Ale zanim rozpoczęło się tutaj strzelanie bramek, to kilka niewykorzystanych szans zapisali na swoje konto mistrzowie 3.ligi. W 2 minucie w słupek uderzył Adam Matejak, a chwilę później także Konrad Bylak był o włos od pokonania Artura Jaguszewskiego, lecz i jemu zabrakło centymetrów. Z kolei w 4 minucie po raz pierwszy groźniej zaatakował Stankan, a konkretnie Mariusz Rutkowski i Albert Michniewicz błyskawicznie został postawiony w stan najwyższej gotowości. I chyba ta pierwsza dobra interwencja pozwoliła mu się odpowiednio rozgrzać, bo w 7 minucie znowu popisał się refleksem, broniąc uderzenie Mateusza Krajewskiego. Ale w końcu ten okres naporu graczy w biało-czarnych koszulkach został udokumentowany trafieniem. Asystę zaliczył Marcin Frąckiewicz, a piłkę do siatki skierował Mateusz Krajewski. Ten gol dodał mnóstwo pewności siebie Stankanowi, który atakował z pasją i zaczął odjeżdżać z wynikiem swoim przeciwnikom. W 17 i 19 minucie dwie bramki zainkasował Hubert Zach, a byłoby ich więcej, gdyby nie kolejne dobre interwencje Alberta Michniewicza. Wynik 3:0 wyglądał bezpiecznie, aczkolwiek tuż przed końcem pierwszej odsłony żółtą kartkę zobaczył Maciek Sadocha i wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że będzie to jeden z przełomowych momentów spotkania.
Ale tak się stało, bo Bad Boys na początku drugiej połowy wykorzystali obecność jednego gracza więcej i Konrad Bylak zmienił rezultat na 1:3. „Źli chłopcy” wyczuli swoją szansę i wreszcie zaczęli być nie tylko pełnoprawnym partnerem do gry dla Stankanu, ale zaczęli mieć coraz więcej z gry. Pozytywnie nakręciły ich też dwie interwencje z 25 minuty Alberta Michniewicza, bo były to chyba ostatnie podrygi zespołu z Wołomina. Podopieczni Grześka Kurka osiągnęli sporą przewagę, z kolei oponent wyraźnie zgubił rytm swojego grania i wychodziło mu na boisku coraz mniej. I w 30 minucie wygrywający otrzymali kolejny cios – Adam Matejak zagrał do Alberta Woźniaka a ten nie miał prawa nie skierować piłki do pustej siatki i mieliśmy trafienie kontaktowe! Po chwili znów Adam Matejak w roli głównej i mamy remis! Stankan wygląda, jakby nie wiedział co się dzieje i nie dawał też sygnałów, że może powrócić do dobrej gry, jaką prezentował w pierwszej połowie. Na domiar złego zaczął popełniać fatalne błędy – takie jak ten z 35 minuty, gdy Mariusz Wdowiński za krótko zagrał do Artura Jaguszewskiego, piłkę przechwycił Adam Matejak i wystawił ją Konradowi Bylakowi, a ten dopełnił formalności. Z 1:3 do 4:3! I to wcale nie był koniec koncertu „Złych chłopców”, którzy dzieło zniszczenia dokończyli w 38 minucie a strzelcem piątej bramki był Radek Stańczak. Nigdy nie jest łatwo wrócić do meczu, ale to co zrobili gracze z Ostrówka było prawdziwym majstersztykiem. Czyżby po uzyskaniu jednego awansu, mieli się realnie włączyć do walki o drugi? Przy takiej grze jak w drugiej połowie, to naprawdę realna wizja. A Stankan? Ciężko wytłumaczyć, jak z zespołu który dzielił i rządził na parkiecie, nagle ich dyspozycja obróciła się o 180 stopni. Chyba za wcześnie uwierzyli, że mecz sam się dogra, a przecież mieli nauczkę z poprzedniej potyczki, że z Bad Boys trzeba grać do końca. Skoro jednak nie wyciągnęli wniosków, to trudno znaleźć cokolwiek na ich obronę.