| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Włodarz Tomasz
|
||||
| 3 |
Śliwowski Kamil
|
||||
| 4 |
Roguski Paweł
|
1 | |||
| 20 |
Dąbrowski Kamil
|
1 | |||
| 53 |
Skotnicki Janek
MVP
|
2 | |||
| 4 |
Szulim Konrad
|
1 | |||
| 4 |
Szulim Karol
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
||||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
1 | |||
| 2 |
Rozbicki Robert
|
||||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
||||
| 5 |
Antczak Michał
|
1 | |||
| 0 |
Pergoł Kuba
|
1 | 1 | ||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
Lambada i Multi-Medica w teorii powinny reprezentować trzecią ligę, a nie drugą. Ich piłkarski poziom był najsłabszy wśród wszystkich uczestników zaplecza Elity w poprzednim sezonie, ale w związku z wycofaniem się dwóch innych ekip, otworzyła się szansa, by zmazać plamę na honorze. By ją wykorzystać, warto było rozpocząć zmagania od zwycięstwa, co też zapewne było celem i jednych i drugich. Nas interesowała głównie postawa Lambady, gdzie nowych nazwisk było bez liku i zastanawialiśmy się, jak część z nich wkomponuje się do zespołu. I w sumie nie uzyskaliśmy na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo nie wszyscy nowi pojawili się na meczu. Ale ci, co przyjechali, zagrali dobrze, chociaż jeszcze do 34 minuty nic na happy end nie wskazywało.
Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że nie było to wielkie widowisko. Zwłaszcza pierwsza odsłona, nie dość, że nie uraczyła nas bramkami, to strzały jakie zanotowaliśmy, były głównie niecelne i w dużej mierze wymuszone. Zaczął Krystian Szóstak, który w 3 minucie posłał Zinę obok słupka. W 9 minucie błąd popełnił z kolei Robert Rozbicki – piłkę zdołał mu wyłuskać Konrad Szulim i jego uderzenie było dobre, ale nie na tyle, by pokonać Tomka Matuszewskiego. Na następną okazję czekaliśmy do 14 minuty – znów błąd w szeregach obronnych Mediki i Kamil Śliwowski mija nawet bramkarza, ale piłkę przed wpadnięciem do siatki blokuje Patryk Maliszewski. Później mieliśmy jeszcze dwie niewykorzystane szanse po obu stronach i gdy już szykowaliśmy się, by na meczowym protokole wpisać wynik do przerwy, Multi zdobyła bramkę do szatni! Krzysiek Rozbicki zagrał do Kuby Pergoła a ten otworzył rezultat na rzecz zawodników w białych koszulkach! W Lambadzie rozczarowanie takimi okolicznościami było spore, ale czasu było wystarczająco dużo, by zapobiec nadciągającej katastrofie.
I start drugiej odsłony faktycznie był w wykonaniu podopiecznych Pawła Roguskiego dużo lepszy niż to, co widzieliśmy na przestrzeni całej pierwszej. W 22 minucie do wyrównania mógł doprowadzić Janek Skotnicki, lecz posłał piłkę obok aluminium. W 23 minucie w słupek strzelił Karol Szulim, z kolei z dobitką Kamila Śliwowskiego świetnie poradził sobie Tomek Matuszewski. Golkiper Multi był zresztą najbardziej zapracowanym zawodnikiem w tym okresie, bo lada moment po raz kolejny udowodnił swoją wyższość nad Karolem Szulimem. I gdy gol dla Lambady wisiał w powietrzu, bramkę strzelili Medyczni! A konkretnie Michał Antczak, który skorzystał z podania Kuby Pergoła i pokonał Tomka Włodarza. Sytuacja Lambady była więc nie do pozazdroszczenia i skoro przez ponad pół godziny drużyna z Kobyłki nie wzbogaciła swojego stanu posiadania, to trudno było sobie wyobrazić, że nagle coś się w tej materii zmieni. Piłka bywa jednak nieprzewidywalna, o czym boleśnie przekonali się zawodnicy Multi. W 34 minucie stracili pierwszą bramkę w tym spotkaniu, a nie minęło 120 sekund, gdy musieli się pogodzić z utratą dwóch następnych i w ten sposób z niemal pewnego zwycięstwa trzeba było walczyć o chociażby punkt. Gracze Krzyśka Rozbickiego byli jednak tak zaskoczeni przebiegiem spotkania, że otrząsnęli się dopiero pod sam jego koniec. I mieli wówczas dwie dobre okazje, by faktycznie skończyło się tutaj podziałem „oczek”. Najpierw okazję zmarnował sam kapitan Mediki, a tuż przed końcową syreną w słupek strzelił Michał Antczak. Lambada mogła więc odetchnąć. Stwierdzenie, że wystarczyły trzy dobrze zagrane minuty by odnieść sukces, byłoby oczywiście nie fair, bo szans – zwłaszcza na początku drugiej połowy – trochę było. Ale faktem jest że poziom jednych i drugich nie zachwycił i także niejako potwierdził, dlaczego poprzedni sezon zakończył się spadkiem. Na szczęście czasu, by poprawić jakość jest jeszcze sporo i tyczy się to nie tylko przegranych, ale i triumfatorów. W końcu rok temu też pokonali Medikę, a suma sumarum skończyli niemal w tym samym miejscu co ona...