| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 11 |
Mikos Michał
|
1 | 2 | ||
| 3 |
Marczyk Patryk
|
2 | |||
| 7 |
Jurkowski Adam
|
1 | |||
| 17 |
Raczkowski Rafał
MVP
|
1 | 1 | ||
| 9 |
Panek Krystian
|
2 | 1 | ||
| 10 |
Raczkowski Adrian
|
2 | |||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
||||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
||||
| 13 |
Godlewski Kamil
|
||||
| 14 |
Siuchta Bartosz
|
1 | |||
| 27 |
Wyszomirski Mateusz
|
||||
| 10 |
Zakrzewski Sebastian
|
1 | |||
| 23 |
Reda Łukasz
|
2 |
Dawno, dawno temu w Nocnej Lidze grała już ekipa JSJ Development. Było to jeszcze w Kobyłce i to właśnie w tej drużynie debiutowali tacy zawodnicy jak Mateusz Antoniak czy Mateusz Lewandowski. W środę JSJ zaliczyło powtórny debiut. Oczywiście z zupełnie innymi zawodnikami, aczkolwiek z podobnymi ambicjami jak wówczas, czyli by jak najszybciej awansować do pierwszej ligi i spróbować tam namieszać. Do tego jednak długa droga, a pierwszym krokiem miało być pokonanie Łabędzi. Zespołu, który w stosunku do minionej edycji zmienił swoją nazwę z Juta Jazz i z niecierpliwością oczekiwaliśmy, czy była to tylko zmiana szyldu, czy też poszła za tym poprawa jakości. Skład był bardzo zbliżony do tego, który widzieliśmy rok temu – kilku zawodnikom po prostu podziękowano, a z nowych zauważyliśmy jedynie Rafała Raczkowskiego. Nowością miało też być forsowanie gry bez nominalnego bramkarza. Między słupkami stanął więc Patryk Banaszkiewicz, ale jak się później okazało – nie było to żadne, wielkie ryzyko. JSJ nie zmusiło go bowiem do większego wysiłku i wyraźnie przegrało na inaugurację.
Początek nie wskazywał jednak, że różnica bramek po ostatnim gwizdku może wynosić aż sześć. Do takiego stwierdzenia uprawniało to, co widzieliśmy na boisku – może i pierwsze minuty były intensywne, ale później tempo wyraźnie siadło i mecz na dobre zaczął się mniej więcej około kwadransa. Najpierw na listę strzelców wpisał się Rafał Raczkowski, ale na tego gola JSJ było jeszcze w stanie błyskawicznie odpowiedzieć – bramkę zdobył Łukasz Reda, który ledwie chwilę wcześniej pojawił się na parkiecie. Na kolejne gole w tej połowie Development nie miało już jednak riposty. W 16 minucie mocny strzał Krystiana Panka i Mateusz Baj puszcza piłkę pod pachą, dając prowadzenie przeciwnikom. Ofensywa Łabędzi nie ustaje i w 18 minucie Rafał Raczkowski strzela w słupek, a dobitkę Krystiana Panka łapie golkiper JSJ. Bramkarz przegrywających nie ma jednak nic do powiedzenia tuż przed przerwą, gdy po raz kolejny daje się pokonać Krystianowi Pankowi i na drugą połowę Sebastian Zakrzewski i spółka mieli za zadanie odrobić dwa gole.
Do roboty wzięli się żwawo. Zaczęli od obstrzeliwania słupków świątyni Patryka Banaszkiewicza i w tym krótkim okresie uczynili to dwukrotnie. Ale wreszcie się wstrzelili i w 28 minucie Łukasz Reda ponownie okazał się sprytniejszy od bramkarza i trafienie kontaktowe stało się faktem. To zapowiadało ogromne emocje, lecz boiskowa rzeczywistość szybko kazała nam się tych myśli wyzbyć. Chwilę po straconym drugim golu Łabędzie za sprawą Adama Jurkowskiego odzyskały dwubramkowy bufor, a gdy lada moment dołożyły kolejne trafienie, z rywali zeszło powietrze. Development wyglądali, jakby nie mieli sił, co mogło być bliskie prawdy zważywszy na dość krótką ławkę rezerwowych i fakt, że choćby ich kapitan grał z przeziębieniem. Maciek Pietrzyk i spółka postanowili wykorzystać to do cna i w 34 minucie zdobyli jeszcze dwie bramki, a wszystko podstemplował Adrian Raczkowski. Rezultat 8:2 był chyba za wysoki jak na to co widzieliśmy na parkiecie, bo nie mieliśmy tutaj do czynienia z różnicą klas. Zadecydowała większa skuteczność czy lepsza jakościowo ławka rezerwowych po stronie Łabędzi. Po JSJ spodziewaliśmy się jednak więcej, lecz kilku zawodników na mecz nie dotarło i w końcówce, gdzie wynik był niekorzystny, nie było komu pociągnąć zespołu. Ale jesteśmy pewni, że z biegiem czasu ta ekipa zaskoczy i szybko doszlusuje do czołówki rozgrywek. Z kolei Łabędzie już tam są i naszym zdaniem łatwo nie dadzą się stamtąd wykurzyć. Po tym co chłopaki zaprezentowali i widząc też ich ogromną motywację, trzeba ich traktować jako kandydata do górnej połowy tabeli. Dopiero jednak poważniejsze wyzwania powiedzą nam, czy w grę wchodzą również medale.