| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Głażewski Łukasz
|
||||
| 21 |
Cymbalak Grzegorz
|
2 | |||
| 8 |
Boroszko Kacper
|
1 | |||
| 7 |
Dobrzeniecki Piotr
|
||||
| 4 |
Gołębiewski Adam
|
1 | |||
| 0 |
Wyczółkowski Adam
|
||||
| 0 |
Banaszek Kamil
|
||||
| 13 |
Makarewicz Damian
|
||||
| 2 |
Walczak Paweł
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krawczyk Michał
|
||||
| 11 |
Waliłko Maciej
MVP
|
1 | 1 | ||
| 48 |
Małaszczuk Michał
|
1 | 1 | ||
| 6 |
Kopania Hubert
|
||||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
2 | |||
| 10 |
Buczek Dominik
|
||||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
1 | |||
| 13 |
Bukowicki Konrad
|
1 | |||
| 68 |
Ryszewski Jan
|
||||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
1 | |||
| 3 |
Rembelski Adam
|
Atomowe Orzechy ledwo uratowały się przed stratą punktów w pierwszej kolejce. Gdyby nie indywidualne umiejętności niektórych graczy, to z Przepitymi mogła przyjść porażka, ale ostatecznie wszystko skończyło się po myśli Adriana Ziółkowskiego i spółki. Teraz w teorii ten zespół czekała łatwiejsza przeprawa, bo Angry Bears słabo zaprezentowali się na inaugurację i nie dawaliśmy wiary w to, że przez tydzień jakość gry drużyny diametralnie wzrośnie. Ale sami zawodnicy wierzyć musieli – nie mieli innego wyjścia, a ich mecz z Orzechami z poprzedniego sezonu podpowiadał, że to wcale nie jest rywal, do którego należy podchodzić z wielką obawą. Przypomnijmy, że Atomowe wygrały wtedy 9:6, ale po ogromnych męczarniach. A jak było tym razem?
Zaczęło się sensacyjnie – już dwie pierwsze akcje tego meczu należały do „Niedźwiadków” i o ile obydwie zakończyły się niepowodzeniem, to w 4 minucie Angry i tak wyszli na prowadzenie. A wszystko za sprawą kuriozalnego błędu Michała Krawczyka, który tak nieporadnie próbował przyjmować piłkę zagraną przez bramkarza rywali, że ta prześlizgnęła się po jego nodze i wpadła do bramki. Ale może przegrywający potrzebowali takiego zimnego prysznica, bo od razu zaczęli grać lepiej i natychmiast po wznowieniu gry ze środka wykreowali sobie sytuację, w której strzelał Dominik Buczek, jednak piłka zatrzymała się na słupku. Trzeba więc było próbować dalej i okazji nie brakowało – za chwilę z główki będzie uderzał Konrad Bukowicki – Łukasz Głażewski broni ten strzał, popisując się przy tym znakomitym refleksem. Także kolejne szanse Orzechów nie przynoszą efektów, a Angry również starają się odgryzać i chociaż robili to dość nieśmiało, to przy większym szczęściu mogli swój stan posiadania podwyższyć. Ich problem zaczął się pod koniec pierwszej połowy – na początek rywal wysłał im tylko ostrzeżenie, gdy w słupek strzelił Janek Ryszewski, ale chwilę później gol wyrównujący stał się już faktem, a na listę strzelców wpisał się Maciek Waliłko. „Niedźwiadkom” nie tylko nie udało się więc dowieźć korzystnego wyniku do przerwy, ale tuż przed jej rozpoczęciem drugiego gola dla Atomowych zainkasował Adrian Ziółkowski! Sytuacja odwróciła się więc o 180 stopni, jakkolwiek na kilkanaście sekund przed końcem pierwszej części 200% okazję zmarnował Kamil Banaszek. Piłka po jego strzale minęła nawet bramkarza, lecz Michał Małaszczuk przytomnie zaasekurował swojego golkipera i wybił Jomę niechybnie zmierzającą do siatki. Co się jednak odwlekło to nie uciekło – tyle, że miało to już miejsce w drugiej połowie.
A konkretnie w 22 minucie. Grzesiek Cymbalak zagra do Kacpra Boroszko a ten pokonał Michała Krawczyka i mieliśmy kolejny remis. I o ile Angry mógł on satysfakcjonować, to takiego scenariusza zupełnie nie akceptowały Orzechy. Stąd ich determinacja, by znów wrócić na prowadzenie i w 26 minucie tak powinno się stać, lecz kolejną kapitalną interwencją popisał się Łukasz Głażewski. Napór Atomowych jednak nie ustawał i lada moment przyniósł on wyczekiwanego gola. Golkiper zespołu w czarnych koszulkach, który do tej chwili był bohaterem swojej drużyny, nabił piłką Konrada Bukowickiego i mógł tylko bezradnie obejrzeć się za siebie, gdy futbolówka wpadała do jego świątyni. Ta kuriozalna bramka mocno podcięła skrzydła „Niedźwiadkom”, co wykorzystali przeciwnicy, a konkretnie Adrian Ziółkowski. W 31 minucie to właśnie on zdobył bramkę nr 4 dla faworytów i stało się jasne, że sensacji tu nie uświadczymy. Wpływ na podział punktów nie miały już dwa trafienia z ostatnich sekund i wynik stanął na 5:3 dla ekipy z Wołomina. Nie była to może przekonująca wiktoria, ale wiadomo, że za jakiś czas nikt nie będzie o tym pamiętał. Trudno jednak powstrzymać się od opinii, iż to co cudem wystarczyło na Przepite i ledwo na Angry Bears, może nie wystarczyć na Piorun czy Adrenalinę. A co do „Niedźwiadków”, to szkoda, że arcyważną bramkę stracili na własne życzenie. Oczywiście nie wiemy „co by było, gdyby...”, ale chętnie byśmy się przekonali. W każdym razie gra wyglądała lepiej niż w pierwszej kolejce i zawsze to jakieś pocieszenie. Tym bardziej, że na horyzoncie są już Sokoły i z tym przeciwnikiem worek z punktami po prostu trzeba otworzyć.