| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Baran Jarosław
|
||||
| 5 |
Jąkała Kacper
MVP
|
2 | |||
| 23 |
Bujalski Piotr
|
1 | |||
| 2 |
Kubicki Adam
|
1 | |||
| 21 |
Białowarczuk Sebastian
|
1 | 1 | ||
| 18 |
Grześkowiak Jacek
|
||||
| 4 |
Kowaleczko Kamil
|
||||
| 47 |
Stopka Krystian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Ciok Artur
|
||||
| 7 |
Karczewski Chrystian
|
1 | |||
| 10 |
Karczewski Dariusz
|
||||
| 16 |
Czarnecki Mariusz
|
||||
| 6 |
Kusiak Rafał
|
||||
| 65 |
Śnieżek Rafał
|
1 | |||
| 12 |
Wimmer Grzegorz
|
||||
| 4 |
Wronka Wojciech
|
||||
| 9 |
Wronka Adam
|
||||
| 26 |
Bolesta Karol
|
Sokoły pozytywnie zaskoczyły na inaugurację. Co prawda przegrały z Adrenaliną różnicą kilku bramek, ale napędziły mnóstwo strachu wyżej notowanemu przeciwnikowi. I choćby z tego względu nie stawialiśmy ich na straconej pozycji w konfrontacji z Przepitymi Talentami. Tym bardziej, że morale ekipy Jarka Barana mocno przed tygodniem ucierpiało – zespół mimo iż wygrywał 3:1 z Atomowymi Orzechami, to po głupich błędach przegrał i już na początku mocno ograniczył swoje szanse, by powalczyć o coś więcej niż środek tabeli. Teraz strata punktów nie wchodziła w grę i chociaż ostatecznie skończyło się wszystko po myśli Talentów, to po drodze wcale tak łatwo nie było.
Pierwsze 20 minut obfitowało w sporo sytuacji podbramkowych z jednej i drugiej strony. Mogło się zaczął dość szybko, bo na zegarze nie upłynęło jeszcze pełne 60 sekund, a przed szansą stanął Kacper Jąkała, lecz jeszcze wtedy jego celownik nie był ustawiony tak dobrze jak później. W 4 minucie okazję miał również Adam Kubicki – tutaj Sokoły musiały sobie radzić zespołowo, bo o ile jego pierwsze uderzenie obronił Artur Ciok, to drugie zmierzało już do siatki, lecz Rafał Kusiak zdążył do piłki, zanim ta przekroczyła linię bramkową. Te dwie niewykorzystane okazje nieco wystudziły zapał Przepitych, aczkolwiek obrona drużyny z Zielonki wciąż musiała być bardzo czujna, bo niebezpieczeństwo mogło jej grozić w każdej chwili. Na szczęście w drugiej części tej odsłony udało się nieco odsunąć zagrożenie z własnej połowy i w 13 minucie Mariusz Czarnecki strzelił nawet w słupek bramki Jarka Barana! To był zresztą początek kolejnego intensywnego okresu. Po tym strzale natychmiast odpowiedzieli faworyci – uderzał Adam Kubicki, ale Artur Ciok pozostawał bezbłędny. Ci panowie lada moment spotykają się po raz drugi i finał jest taki sam, jak przy pierwszej okazji. A w 17 minucie ponownie w aluminium uderza Mariusz Czarnecki! Obydwie bramki były więc jak zaczarowane, przez co pierwsza połowa skończyła się tak, jak zaczęła. Ale już druga wystartowała od mocnego uderzenia Sokołów.
W 21 minucie miejscowi przeprowadzili bardzo groźną kontrę – podawał Chrystian Karczewski a strzelał Rafał Śnieżek i Jarek Baran został pokonany po raz pierwszy. Przepite miały pretensje, że wcześniej jeden z obrońców rywala zagrał piłkę ręką, aczkolwiek było to raczej nabicie, niż faktyczne dotknięcie i sędzia słusznie puścił grę. Stracona bramka zmobilizowała Talenty, które w tym momencie były przecież o krok od drugiej z rzędu porażki. Wtedy sprawę w swoje nogi wziął Kacper Jąkała – w 23 minucie wreszcie udało mu się znaleźć sposób na Artura Cioka i mieliśmy remis! Później obydwie ekipy miały jeszcze po jednej dogodnej okazji a wszystkich i tak pogodził Kacper Jąkała, który w 27 minucie dał drużynie w czerwonych koszulkach prowadzenie. Sokoły stanęły więc przed trudnym zadaniem, by przenieść ciężar gry na połowę oponenta i niestety niewiele z tego wychodziło. To Przepite wciąż miały więcej do powiedzenia i groźniej atakowały, ale decydujący cios zadały dopiero na kilka chwil przed zakończeniem spotkania. Faworyci doszli do sytuacji trzech na bramkarza i nie mogli tego popsuć, a autorem kluczowego trafienia okazał się Sebastian Białowarczuk. Trzy punkty zostały więc przyznane, a Sokoły znów mogły się jedynie pocieszyć „dobrym wrażeniem”. Przede wszystkim brakuje tam konsekwencji w obronie do samego końca, jak również bramek Chrystiana Karczewskiego, którego dorobek po dwóch meczach wciąż pozostaje pusty. Talenty dysponują na pewno większym potencjałem i potrafiły to wykorzystać, jakkolwiek przebijanie się przez mur zielonkowskich weteranów trwało bardzo długo. Najważniejsze było jednak zwycięstwo, które być może będzie początkiem jakieś dłuższej serii. A tylko taka pozwoliłaby na szybkie doszlusowanie do czołówki, bo każde potknięcie może oznaczać, że medale dziesiątej edycji oddalą się na dystans znacznie większy, niż wyciągnięcie ręki.