| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Wiechowicz Marcin
|
||||
| 0 |
Pietrak Marcin
|
||||
| 23 |
Sitak Radosław
|
||||
| 8 |
Rudy Jarosław
|
||||
| 79 |
Chrust Maciej
|
||||
| 97 |
Pietrak Konrad
|
||||
| 98 |
Król Krzysztof
|
1 | |||
| 17 |
Radomski Piotr
|
||||
| 28 |
Prasuła Sławomir
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Silicki Grzegorz
|
||||
| 10 |
Lubelski Sławomir
|
2 | |||
| 4 |
Świderski Artur
|
||||
| 77 |
Minkina Michał
|
1 | 2 | ||
| 20 |
Strzelecki Patryk
MVP
|
3 | 1 | ||
| 9 |
Ekiert Paweł
|
1 | |||
| 7 |
Krajewski Paweł
|
3 | |||
| 0 |
Zawadzki Krzysztof
|
3 | 3 | ||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
||||
| 5 |
Kowalski Jacek
|
Bartycka pokazała w pierwszej kolejce ogromne serce do gry. Mimo okrojonego składu, podopiecznym Radka Sitaka udało się nawiązać równorzędną grę z Maliną i w tamtym przypadku beniaminek nie zasłużył, by stracić gola w ostatniej akcji spotkania. Ale mówi się trudno i teraz trzeba było stawić czoła kolejnej wysoko zawieszonej poprzeczce. Piorun to inny debiutant naszych zmagań i on akurat nie miał żadnych problemów, by na inaugurację wygrać. Skład jakim dysponuje Artur Świderski jest bardzo mocny a sami zawodnicy dobrze odnajdują się nie tylko w grze kombinacyjnej, ale potrafią również indywidualnymi akcjami stworzyć przewagę i zagrozić bramce przeciwnika. Bartycka w ostatnią środę przekonała się o tym dość boleśnie – różnica klas była tutaj widoczna gołym okiem.
Strzelecka kanonada rozpoczęła się dość szybko – już w 4 minucie premierowego gola w spotkaniu zainkasował wszędobylski Patryk Strzelecki. Rywal chciał odpowiedzieć błyskawicznie i uderzenie Jarka Rudego zmierzało nawet w stronę bramki, ale Grzesiek Silicki uporał się z nim skutecznie i wynik wciąż był korzystny dla Pioruna. Z minuty na minute przewaga ekipy w błękitnych koszulkach robiła się coraz większa i w 8 oraz 9 minucie dorobek tej ekipy znakomicie się wzbogacił. Na listę strzelców wpisali się Paweł Krajewski i Krzysiek Zawadzki a to stawiało Bartycką w arcytrudnym położeniu. Już wtedy można było zaryzykować stwierdzenie, że przegrywającym nie uda się wrócić do meczu, bo nie mieli oni pomysłu, nie tyle jak przedrzeć się przez obronę przeciwnika, co jak przejść już przez linię środkową nie tracąc piłki. Piorun widział bowiem nieporadność przeciwników, podchodził blisko nich i natychmiast odbierał futbolówkę, otwierając sobie możliwość do własnych ataków. Przyniosło to efekt w 18 minucie, gdy kolejną bramkę dorzucił Paweł Krajewski i w pierwszej połowie licznik zatrzymał się na czterech trafieniach. Bartycka mogła te straty w małym stopniu zredukować tuż przed końcem, gdy po niepewnej interwencji bramkarza szansę miał Konrad Pietrak, ale szczęście sprzyjało tego dnia ewidentnie drużynie lepszej.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie – mieliśmy więc ekipę, która grała w piłkę i która stwarzała permanentne zagrożenie oraz zespół przeciwny, zmuszony do ciągłego biegania i który z każdą akcją godził się z myślą, że to co najgorsze dopiero przed nim. I tak było, bo Piorun w 22 minucie wygrywał już 5:0 i wiedział, iż jest to mecz, w którym można mocno podreperować swoje strzeleckie statystyki. Za chwilę Marcina Wiechowicza pokonał Patryk Strzelecki i zanosiło się na pogrom. Honor Bartyckiej uratował w 31 minucie Krzysiek Król, który znalazł receptę na Grześka Silickiego, ale to było wszystko, na co było stać drużynę Radka Sitaka. Piorun podrażniony utratą gola wziął się do roboty i zaczął regularnie punktować oponenta. 7:1, 8:1, 9:1 i w tym momencie brakowało już tylko jednego gola, by przełamać barierę dwucyfrową. I na kilka chwil przed końcem misja ta powiodła się – Paweł Krajewski po raz dziesiąty zmusił bramkarza rywali do wyciągania Jomy z siatki i pogrom stał się faktem. I o ile przed tygodniem chwaliliśmy Bartycką za wolę walki i zaangażowanie, tak teraz trochę tego zabrakło. Zresztą – nawet gdyby cechy wolicjonalne były na podobnym poziomie co wówczas, to Piorun miał wyraźną przewagę w umiejętnościach i w kulturze gry. Tutaj można więc było jedynie przegrać niżej, co najwyraźniej Bartyckiej nie interesowało. Tym samym chyba nie będzie nadużyciem, jeśli dość szybko wykreślimy ją z grona potencjalnych kandydatów do awansu. Co innego Piorun – tutaj jest i jakość i zaangażowanie, nawet jeśli poważne sprawdziany dopiero przed nim. Jego dyspozycja podpowiada jednak, że gdy takowe nadejdą, to zespół będzie gotowy, by napisać je na piątkę.