| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
||||
| 29 |
Wdowiński Mariusz
|
1 | |||
| 16 |
Rutkowski Mariusz
|
2 | 1 | ||
| 11 |
Zach Hubert
|
||||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
2 | |||
| 2 |
Królik Adam
|
||||
| 43 |
Piórkowski Michał
|
1 | |||
| 2 |
Sadocha Maciej
MVP
|
3 | 2 | ||
| 52 |
Turowski Radosław
|
1 | |||
| 87 |
Turowski Łukasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Głuszek Krzysztof
|
||||
| 5 |
Antczak Michał
|
1 | |||
| 30 |
Urbanowski Rafał
|
||||
| 0 |
Pergoł Kuba
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 | |||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
2 | |||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
1 | |||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 23 |
Stojczyk Piotr
|
1 | |||
| 2 |
Rozbicki Robert
|
Multi-Medikę i Stankan połączyło w pierwszej kolejce to, że ani jedni ani drudzy nie potrafili utrzymać przewag bramkowych, jakie sobie wypracowali. Zwłaszcza podopieczni Mariusza Wdowińskiego mieli sobie co zarzucać, bo o ile pierwszą połowę zagrali na bardzo dobrym poziomie, to drugą przespali kompletnie i zamiast pomyślnej inauguracji była stypa. Teraz na taki scenariusz nie można sobie było pozwolić, bo chociaż Stankan jest beniaminkiem tego poziomu, to wielu upatrywało w nim kandydata do kolejnego awansu. Medyczni takiej reputacji wśród przeciwników nie mają, chociaż z nimi nigdy nie gra się łatwo. No tak, tylko co z tego, skoro za niezłą grą nie idą w parze punkty. Teraz miało być inaczej i do pewnego momentu Multi wszystko odpowiednio kontrolowała. Ale tak samo jak tydzień wcześniej, narzuconego sobie poziomu, nie potrafiła utrzymać na przestrzeni całego spotkania.
Te zespoły nie miały się za bardzo czym zaskoczyć. Znały się przecież czy z ligi szóstek czy ósemek, więc łatwo było zanalizować, kogoś w zespole przeciwnym należy się najbardziej obawiać. I to powodowało, że początkowo baliśmy się, iż mecz nie będzie miał wielkiego tempa a bramki będą padały głównie po błędach. Myliliśmy się. Tu nikt nie zamierzał kalkulować i ostre strzelanie rozpoczęło się bardzo szybko – po serii kilku niewykorzystanych okazji z obydwu stron, w 7 minucie z kapitalnego podania Mariusza Wdowińskiego skorzystał Maciek Sadocha i było 1:0 dla Stankana. Radość z prowadzenia trwała króciutko – w następnej akcji wyrównał Krzysiek Rozbicki a później gola dołożył Piotrek Stojczyk i sytuacja zmieniła się diametralnie. Co więcej – autor ostatniego trafienia miał po chwili kolejną okazję by cieszyć się z bramki, ale fatalnie przestrzelił. Stankan wyglądał w tym okresie bardzo słabo i może było to spowodowane, że w jednej chwili pojawiło się na parkiecie za wielu rezerwowych. To mogło a nawet powinno skończyć się utratą kolejnego gola, gdy w 12 minucie Kuba Pergoł minął już Artura Jaguszewskiego, lecz Jomę tuż przed linią bramkową zatrzymał Michał Piórkowski. Aż dziwne, że za tę nieporadność zespół w biało-czarnych koszulkach nie został skarcony. Ba! W 13 minucie udało mu się doprowadzić do wyrównania za sprawą Maćka Sadochy! I gdy ponownie nam się wydawało, że przejęcie przez Stankan całkowitej inicjatywy to tylko kwestia czasu, Multi-Medica zdobyła do przerwy dwa gole i wyszła na prowadzenie 4:2! I podobnie jak przed tygodniem, tak i teraz miała wszystko w swoich rękach. Wystarczyło tylko mądrze zagrać, a trzy punkty powoli same pakowały się do bagażnika.
I początkowo tej mądrości podopiecznym Krzyśka Rozbickiego nie brakowało. Co prawda rywal atakował, ale czynił to nieskutecznie, a Medyczni gdy już zawędrowali pod pole karne Artura Jaguszewskiego, to od razu zdobyli bramkę – uczynił to ich kapitan. 5:2 to naprawdę solidna zaliczka, a przecież Multi była nauczona doświadczeniem z pierwszej kolejki i wydawało się, że nie ma opcji, by dała się zaskoczyć po raz drugi w podobny sposób. A jednak! Stankan ani myślał się poddać i w 29 minucie sygnał do ataku dał Mariusz Rutkowski – 5:3! 60 sekund później przypomina o sobie inny super-strzelec tego zespołu, czyli Mateusz Krajewski – 5:4! Lada moment także Hubert Zach ma stuprocentową okazję, by cieszyć się z bramki, lecz tym razem Robert Rozbicki nie daje się pokonać i różnica jednej bramki zostaje zachowana. Ale widać po Multi, że jest za głęboko cofnięta i zgubiła swój rytm, przez co utrata kolejnych goli wydawała się tylko kwestią czasu. I faktycznie – w 35 minucie Jomę do siatki pakuje Mateusz Krajewski, a Stankan nie spuszcza nogi z gazu i w następnej akcji Mariusz Rutkowski daje wicemistrzom drugiej ligi prowadzenie! Co za powrót! Medica wygląda już na bardzo poobijaną a kwintesencją jej postawy w tym okresie jest żółta kartka dla Roberta Rozbickiego, która uniemożliwiła przynajmniej próbę powrotu do spotkania. Przegranych dobija jeszcze Maciek Sadocha i mecz kończy się wynikiem 7:5! Stankan wrócił z naprawdę dalekiej podróży. Czuł, że piłkarsko wcale nie jest słabszy i silna wola nie pozwoliła mu odpuścić przy stanie 2:5. Kluczem był pressing na rywalu, dzięki czemu udawało się szybko odbierać piłkę i strzelać bramki. Tak ta drużyna musi grać w każdym spotkaniu, bo to przynosi efekty. A Multi? Drugi mecz i druga porażka na własne życzenie. Możemy jedynie spekulować, że morale zawodników w białych koszulkach są bardzo słabe i niełatwo będzie im wrócić do psychicznej równowagi. Nie tak to wszystko miało wyglądać, oj nie tak...