| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Włodarz Tomasz
|
||||
| 19 |
Gontarz Mateusz
|
1 | |||
| 0 |
Oleksiak Marcin
|
1 | 1 | ||
| 0 |
Wiercioch Adrian
|
1 | 1 | ||
| 0 |
Oleksiak Damian
|
1 | |||
| 20 |
Dąbrowski Kamil
|
||||
| 4 |
Roguski Paweł
|
1 | |||
| 53 |
Skotnicki Janek
|
1 | |||
| 4 |
Szulim Konrad
|
||||
| 4 |
Szulim Karol
|
1 | |||
| 3 |
Śliwowski Kamil
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 11 |
Mikos Michał
|
1 | |||
| 17 |
Raczkowski Rafał
|
2 | |||
| 7 |
Jurkowski Adam
|
||||
| 10 |
Raczkowski Adrian
|
1 | |||
| 3 |
Marczyk Patryk
|
1 | |||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
|
1 | |||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
1 | |||
| 5 |
Czesuch Marcin
|
||||
| 9 |
Panek Krystian
MVP
|
1 | 1 |
Wiedzieliśmy, że Łabędzie będą w tym sezonie mocne, ale chyba nie przypuszczaliśmy, że na dzień dobry rozbiją w pył JSJ Development. Taki triumf musi budzić respekt i jesteśmy przekonani, iż Lambada wychodząc na parkiet w środowy wieczór miała go dla swoich przeciwników w odpowiedniej ilości. Przy tej ekipie warto się zresztą zatrzymać na dłużej, bo skład wyjściowy jaki wystawił Paweł Roguski w drugiej kolejce był zupełnie inny niż ten z pierwszej. Wówczas kapitan Lambady nie mógł bowiem skorzystać z Mateusza Gontarza i zawodników przez niego poleconych. Teraz cała czwórka pojawiła się na parkiecie i od razu zameldowała w podstawowym zestawieniu. Jak wypadła? Hmm...
Początek miała fatalny – nie minęło jeszcze pół minuty, a piłkę stracił Marcin Oleksiak i Rafał Raczkowski błyskawicznie otworzył worek z bramkami. To było poważne ostrzeżenie dla zawodników w białych koszulkach, bo ci myśleli chyba, że Nocna Liga i jej drugi poziom, można wziąć z marszu. A tutaj niespodzianka – Łabędzie nie tylko nie dały się stłamsić, ale premierowe minuty miały bardzo udane. Zespół grał mądrze, odpowiedzialnie, nie szukał zwarcia z rywalem, tylko starał się spokojnie rozgrywać piłkę i zdobywać teren. Ale gdy futbolówkę miał przeciwnik, od razu do niego doskakiwał i ten element pomógł w zdobyciu drugiego trafienia, które po weryfikacji video okazało się samobójczym Karola Szulima. Sytuacja Lambady robiła się coraz bardziej niepokojąca, a mogła być znacznie gorsza, gdyby Tomek Włodarz nie wygrał sytuacji z Krzyśkiem Skrzatem, broniąc jego chytry, płaski strzał. Dopiero po mniej więcej 10 minutach pogromcy Multi-Mediki zaczęli wchodzić na wyższy poziom i coraz częściej zagrażali świątyni strzeżonej przez Patryka Banaszkiewicza. W 12 minucie sytuacji sam na sam z golkiperem Łabędzi nie wykorzystał Janek Skotnicki. Po chwili identycznymi okolicznościami dysponował Adrian Wiercioch, ale i on musiał uznać wyższość bramkarza dawnej Juty. Te dwie niewykorzystane okazje mogły się zemścić w 14 minucie - wystarczyło by, że Maciek Pietrzyk dostrzegł lepiej ustawionych kolegów, a ci nie mieliby problemów z wpakowaniem Jomy do pustej bramki. Na szczęście dla Lambady zdecydował się on na strzał, a ten Tomek Włodarz obronił. To nakręciło przegrywających, którzy w następnej akcji za sprawą Adriana Wierciocha odrobili część strat. I poczuli, że z rywali zeszło trochę powietrze i warto w samej końcówce podkręcić tempo. Tak też się stało. Dodatkowo sędzia ukarał w 19 minucie żółtą kartką Patryka Banaszkiewicza i ten fakt od razu wykorzystał Damian Boryn – 2:2! Mecz zaczyna się od nowa a druga połowa zapowiadała jeszcze ciekawiej niż pierwsza.
I wystartowała z wysokiego C – efektowna akcja Mateusza Gontarza i jest 3:2 dla Lambady! Łabędzie wyglądają, jakby traciły kontrolę nad meczem, ale to tylko złudzenie, bo w 24 minucie stan spotkania wyrównuje Rafał Raczkowski. Mecz robi się coraz bardziej intensywny i głowa przechyla nam się to w lewo, to w prawo. W 25 minucie szansy nie wykorzystuje Mateusz Gontarz, a w odpowiedzi gola dla zespołu w granatowych kostiumach inkasuje Adrian Raczkowski. Lambada nie odpuszcza i w 29 minucie mamy kolejny remis – bramkę strzela Marcin Oleksiak. Jedni i drudzy nie ustają też w poszukiwaniu następnych trafień i zaraz w słupek strzeli Adrian Wiercioch. Tutaj wszystko jest jeszcze możliwe a bliżej gola numer pięć są podopieczni Pawła Roguskiego, którzy nawet wymieniają między sobą uwagi, że trzeba koniecznie coś strzelić, bo inaczej los może się odwrócić. I tak się dzieje – po kolejnej niewykorzystanej szansie, Juta za sprawą Patryka Marczyka i Maćka Pietrzyka z 4:4 robi 6:4! Emocje robią się jeszcze większe, gdy w 37 minucie straty minimalizuje Karol Szulim, lecz co z tego, skoro w następnej akcji sędzia dyktuje rzut karny a gola ze stojącej piłki zdobywa Krystian Panek. Lambada nie rezygnuje, a w sukurs przychodzi jej żółta kartka dla Michała Mikosa. To trzeba tylko umiejętnie wykorzystać, ale nie popisuje się Mateusz Gontarz, który po jednej z decyzji arbitra nie wytrzymuje i dostaje najpierw żółtą a później czerwoną kartkę. Tym samym jedni i drudzy grają do końca spotkania po trzech w polu i chociaż przegrywający zdobywają jeszcze bramkę na 7:6, to na więcej czasu już nie starcza. Łabędzie wygrywają i to one mogą się pochwalić po dwóch kolejkach kompletem „oczek”. Nie był to jednak tak popisowy wieczór w ich wykonaniu jak ten pierwszy, chociaż w takim spotkaniu, gdzie nie brakowało wzajemnych animozji czy dużej ilości fauli, trudno było grać finezyjny futsal. Na przyszłość dawna Juta musi się przede wszystkim wystrzegać głupich kartek, bo to one o mało nie doprowadziły do remisu. Co do Lambady, to odczucia mamy skrajne. Początek kiepski, ale z minuty na minuty było coraz lepiej. Widać, że brakuje zgrania, zwłaszcza gdy nowi zawodnicy mieszali się z tymi, którzy już w składzie byli. Proces by to poukładać, będzie długi, a i pewności, że skończy się sukcesem, też nie ma żadnej. Paweł Roguski ma o czym myśleć.