| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
3 | |||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
||||
| 99 |
Domżalski Mateusz
|
1 | 2 | ||
| 8 |
Matejak Adam
|
2 | 2 | ||
| 97 |
Brzózka Zbigniew
|
||||
| 26 |
Bylak Konrad
MVP
|
4 | |||
| 15 |
Domżalski Piotr
|
1 | |||
| 99 |
Oleksiak Mariusz
|
||||
| 8 |
Woźniak Albert
|
1 | |||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 31 |
Kaźmierski Michał
|
||||
| 1 |
Łuniewski Łukasz
|
||||
| 18 |
Dudziński Piotr
|
1 | |||
| 10 |
Kowalski Mateusz
|
1 | 1 | ||
| 77 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 8 |
Kowalski Hubert
|
||||
| 0 |
Kozakowski Maksymilian
|
1 | |||
| 10 |
Ochociński Mariusz
|
||||
| 11 |
Pacha Miłosz
|
||||
| 88 |
Powierża Krzysztof
|
||||
| 8 |
Wiśniewski Ernest
|
||||
| 6 |
Kamiński Łukasz
|
Bad Boys pokazali przed tygodniem wielką klasę. Przegrywać 0:3 i wygrać 5:3 – to zdarza się naprawdę rzadko, a przecież po drugiej stronie boiska stanęli naprawdę bardzo dobrzy gracze. Tym samym „Źli chłopcy” z marszu stali się kandydatami do kolejnego awansu, nawet jeśli na takie wyrokowania było jeszcze trochę za wcześnie. A chcąc umocnić swoją pozycję na zapleczu Ekstraklasy, warto było rozprawić się z Ormedem. Zespołem, który w pierwszej kolejce wypadł bardzo blado i nie oczekiwaliśmy, że w ciągu tygodnia cokolwiek się w tym kontekście zmieni. Na pewno dobrą informacją był powrót do drużyny Mateusza Kowalskiego, bo jak na drugą ligę, to może być zawodnik robiący ogromną różnicę. No tak, ale w tym chaosie, jaki ponownie zaprezentował Ormed, nawet taki gracz nie miał szansy, by w jakikolwiek sposób się wyróżnić.
Paradoksalnie jednak w tym spotkaniu długo był remis. Co więcej – gdyby na chłodno ocenić sytuacje podbramkowe, to takich „czystszych” więcej mieli właśnie miejscowi, których początkowo nękał co prawda Adam Matejak, ale nie były to okazje stuprocentowe. I nawet gdy Bad Boys w końcu dopięli swego i w 10 minucie objęli prowadzenie, to Ormed błyskawicznie wyrównał – podanie Mateusza Kowalskiego na bramkę zamienił Piotrek Dudziński. A za chwilę powinno być 2:1 dla zespołu z Zielonki – w słupek z bliska strzelił bowiem Hubert Kowalski! Tutaj zabrakło centymetrów, a lada moment niczego nie powinno już brakować, gdy sędzia podyktował rzut karny dla graczy w czarnych koszulkach. Do piłki podszedł Mariusz Kowalski, lecz jego intencje fantastycznie wyczuł Albert Michniewicz, który obronił strzał i utrzymał zespół w grze. Ta interwencja dodały wiary kolegom z pola i w 18 minucie Adam Matejak miał doskonałą okazję, by trzeci gol w meczu padł łupem Bad Boys, lecz Joma zatrzymała się na słupku. W tym przypadku szczęście było jeszcze po stronie dawnego FC Hash, ale to były ostatnie momenty, gdy wynik oscylował wokół remisu. W 19 minucie żółtą kartę zobaczył Krzysiek Powierża i był to początek końca emocji. „Źli chłopcy” tuż przed przerwą wykorzystali grę w przewadze po raz pierwszy, a na starcie drugiej dołożyli kolejne trafienie.
W obu przypadkach autorem trafień był Adam Mnatejak. Ten sam zawodnik był również asystentem przy golu z 22 minuty Konrada Bylaka i tak w krótkim odstępie czasu wynik zmienił się z 1:1 na 4:1. To rozsierdziło Ormed, który nie chciał się pogodzić z wizją uciekających punktów. Nie wytrzymywał kapitan tego zespołu, który po brzydkim faulu został ukarany żółtym kartonikiem i powoli stawało się jasne, że tutaj prędzej się skończy na pogromie, niż próbie dogonienia rezultatu przez Ormed. I faktycznie – przewaga ekipy z Ostrówka rosła i w 30 minucie było już 6:1! Dopiero wtedy bramkę dla przegrywających zainkasował Mateusz Kowalski, tylko co z tego, skoro przeciwnik odpowiedział dwoma. Goli nie zabrakło też w ostatnich sekundach i łącznie padło ich tutaj 12, z czego dziewięć dla późniejszych triumfatorów. Mistrzowie III ligi są tym samym liderem drugiego poziomu i jedyne co może ich martwić, to kontuzja Adama Matejaka, który w drugiej połowie zszedł z parkietu i już na niego nie wrócił. Oby nie było to nic poważnego, bo Bad Boys stracą swoją najsilniejszą broń i to mocno zredukowało by ich szanse, na podtrzymanie zwycięskiej passy. Mimo zwycięstwa warto też zastanowić się nad przyczyną słabej pierwszej połowy, bo powoli staje się to tendencją w wykonaniu ostrówczan. A co do Ormedu, to trudno o jakiekolwiek pozytywy. Podobno po spotkaniu kapitan zespołu podziękował kilku graczom i skład na następne kolejki ma się wyraźnie odchudzić. To chyba konieczny zabieg, bo rozpiętość między umiejętnościami niektórych zawodników była ogromna i to nie pozwalało rozwinąć skrzydeł. Tym samym może być tak, że te dwa dotychczasowe mecze trzeba będzie oddzielić grubą kreską i w 3.kolejce zobaczymy zupełnie nowy Ormed. Byłoby to na pewno z korzyścią dla rozgrywek, ale nie uwierzymy w taki scenariusz, dopóki nie znajdzie on potwierdzenia w boiskowej rzeczywistości.