| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Wiechowicz Marcin
|
||||
| 98 |
Król Krzysztof
|
||||
| 79 |
Chrust Maciej
|
||||
| 8 |
Rudy Jarosław
|
||||
| 28 |
Prasuła Sławomir
|
||||
| 0 |
Pietrak Marcin
|
||||
| 97 |
Pietrak Konrad
|
||||
| 23 |
Sitak Radosław
|
||||
| 17 |
Radomski Piotr
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 19 |
Pisarek Olaf
|
||||
| 2 |
Urbaniak Karol
|
1 | |||
| 5 |
Krassowski Mateusz
|
||||
| 11 |
Roguski Bartłomiej
|
||||
| 10 |
Zieliński Piotr
|
1 | 1 | ||
| 1 |
Kapała Dorian
|
1 | 1 | ||
| 2 |
Kraszewski Daniel
|
||||
| 64 |
Mościcki Adam
|
||||
| 5 |
Murawski Jakub
|
||||
| 13 |
Roguski Rafał
MVP
|
3 |
Bartycka zalicza trudne wejście w struktury Nocnej Ligi. Nie wiemy jakie były przedsezonowe założenia, ale na pewno nie takie, by przegrać dwa mecze i stracić w nich aż trzynaście bramek. Ale nie można się było załamywać, zwłaszcza że kolejnym przeciwnikiem był MK-BUD, który o inauguracji dziesiątej edycji także chciałby jak najszybciej zapomnieć. Budowlani o ile rok temu grali mało skutecznie, acz ładnie dla oka, teraz nie imponowali w jakichkolwiek kategoriach. Ale także z tego powodu bardzo im zależało, by we wtorek odnieść zwycięstwo. Ich atutem miała być młodość i szybkość i te elementy faktycznie w końcowym rozrachunku zdecydowały, że to właśnie MK-BUD po końcowej syrenie mógł podnieść ręce w geście triumfu.
Przełomowym momentem spotkania był okres od 6 do 9 minuty. To właśnie wtedy zupełnie posypała się defensywa ekipy Bartyckiej a rozkwitł atak MK-BUDu. Zaczęło się od trafienia Rafała Roguskiego, który wykorzystał podanie od Karola Urbaniaka i pokonał bezradnego Marcina Wiechowicza. W kolejnej akcji znów jedną z głównych ról odegrał Karol Urbaniak – piłka po jego zablokowanym strzałe dotarła do Doriana Kapały a ten również znalazł sposób na golkipera przeciwników i było 2:0. I to wcale nie był koniec strzeleckiej kanonady, bo w 9 minucie Rafał Roguski znów wpisuje się do meczowego protokołu i sytuacja w kwestii przydziału punktów za to spotkanie zrobiła się bardzo klarowna. Bartycka zdawała sobie sprawę, że widmo trzeciej z rzędu porażki robi się coraz większe i trudno będzie tę pesymistyczną przepowiednię powstrzymać. Zwłaszcza, że liczba ataków jakie w pierwszej połowie stworzyli sobie podopieczni Radka Sitaka była bardzo mizerna. Tak naprawdę tylko jedna akcja naszym zdaniem nadawała się do tych, które uznaliśmy że warto by ją odnotować – miała ona miejsce dopiero w 20 minucie, gdzie po indywidualnym rajdzie a następnie strzale w wykonaniu Maćka Chrusta, piłka uderzyła w słupek. W takich okolicznościach trudno było przypuszczać, że w drugiej odsłonie obraz gry się zmieni. Liczyliśmy jednak, że przegrywający nie wywieszą białej flagi i postarają się, by jeszcze uprzykrzyć życie pewnie zmierzającej po zwycięstwo ekipie Kacpra Kraszewskiego.
I nie zawiedliśmy się – finałowa część meczu była dużo bardziej wyrównana niż pierwsza. Co więcej – w 23 minucie wynik powinien brzmieć 3:1, gdy fenomenalnej okazji nie wykorzystał Maciek Chrust. Po podaniu Jarka Rudego napastnik zespołu Radka Sitaka miał przed sobą pustą bramkę, a mimo to nie zmieścił piłki w siatce. Centymetrów zabrakło również kapitanowi tej ekipy – w 26 minucie jego strzał z rzutu wolnego zatrzymał się na słupku. Ale po tych akcjach mieliśmy prawo przypuszczać, że tu będzie jeszcze ciekawie. MK-BUD musiał wziąć się w garść, bo zadowolony z przebiegu premierowej połowy, wyraźnie osiadł na laurach i nie prezentował takiego poziomu jak kilkanaście minut wcześniej. A wiadomo że piłka nożna jest nieprzewidywalna i skoro można było zdobyć trzy bramki w 3 minuty, to w podobnym okresie można było tyle stracić. Jak najszybciej należało więc odsunąć zagrożenie od własnej świątyni i to się udało, bo Marcin Wiechowicz po raz kolejny był kilkukrotnie angażowany do interwencji i radził sobie do 38 minuty. Wtedy na 4:0 podwyższył Rafał Roguski, kompletując tym samym hat-tricka, a wszystko spuentował Piotrek Zieliński, który wykorzystał błąd bramkarza przeciwników i strzałem na pustą bramkę zamknął wynik w stosunku 5:0. Budowlani odnieśli więc okazałe zwycięstwo i oby to oznaczało ich odblokowanie, bo ta ekipa ma potencjał, by napsuć krwi wyżej notowanym przeciwnikom. Po wtorkowym pojedynku trudno cokolwiek im zarzucić i nawet ten kilkuminutowy przestój w drugiej odsłonie chyba mieli pod kontrolą, chociaż przy skuteczniejszym rywalu, mogło być różnie. No właśnie – bo jeśli chodzi o Bartycką to skuteczny napastnik jest tam potrzebny od zaraz. Maciek Chrust czy Jarek Rudy nie należą do egzekutorów, bo obydwaj w decydujących momentach najchętniej jeszcze by podawali. Tutaj potrzeba zawodnika, który będzie ich dobre podania zamykał i jeśli taki się nie znajdzie, to obawiamy się, że to wcale nie musi być ostatnie „0” z przodu, jakie zespół Radka Sitaka skompletuje w tym sezonie. Obyśmy się jednak mylili.