| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 5 |
Białowarczuk Bartosz
|
1 | |||
| 21 |
Białowarczuk Sebastian
|
||||
| 5 |
Jąkała Kacper
|
2 | 1 | ||
| 2 |
Kubicki Adam
|
||||
| 50 |
Topyła Grzegorz
|
||||
| 8 |
Radko Dariusz
|
1 | |||
| 18 |
Grześkowiak Jacek
|
1 | 1 | ||
| 4 |
Kowaleczko Kamil
|
||||
| 47 |
Stopka Krystian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Necula Stefan
|
||||
| 8 |
Ostapiuk Piotr
|
3 | |||
| 7 |
Żukowicz Paweł
|
1 | 1 | ||
| 13 |
Kowalski Marek
|
2 | 2 | ||
| 10 |
Świst Robert
|
1 | 2 | ||
| 4 |
Pytkowski Michał
MVP
|
2 | 1 | ||
| 5 |
Cybulski Grzegorz
|
1 | 1 | ||
| 5 |
Remiarz Adam
|
1 | |||
| 1 |
Bieńczyk Karol
|
Jarek Baran w przedmeczowych zapowiedziach gorąco wierzył w swój zespół, który w trzeciej kolejce miał się zetrzeć z faworyzowaną Adrenaliną. Nie wiemy jednak, czy już wtedy wiedział, że sam nie będzie mógł wziąć w tej potyczce udziału. A wiadomo, iż brak podstawowego bramkarza to zawsze ogromne osłabienie i nie inaczej było w tym przypadku. Rolę golkipera musiał przejąć Bartek Białowarczuk i powstawało pytanie, czy uda mu się powstrzymywać jak zwykle ofensywnie usposobioną ekipę Piotrka Ostapiuka. Z perspektywy czasu wiemy już, że ta misja się nie powiodła, chociaż ten mecz wcale nie miał tak jednostronnego oblicza, na jakie mógłby wskazywać końcowy rezultat.
Wszystko zaczęło się jednak zgodnie z planem. Już w 2 minucie Adrenalina miała na swoim koncie pierwszego gola a jego autorem był wspomniany Piotrek Ostapiuk. I gdy wydawało się, że kolejne trafienia dla drużyny z Ząbek są tylko kwestią czasu, do głosu doszły Przepite. Od 4 minuty drużyna w czerwonych koszulkach zaczęła regularnie tworzyć zagrożenie pod bramką Stefana Neculi i do tej pory nie wiemy, jak - mając do dyspozycji kilka wybornych okazji – nie zdołała otworzyć swojego bramkowego dorobku. Najpierw próbował Sebastian Białowarczuk, później dwukrotnie Adam Kubicki a na końcu Grzesiek Topyła – żaden z nich, chociaż wszystkie strzały szły w światło bramki - nie był w stanie znaleźć recepty ne fenomenalnie broniącego golkipera Adrenaliny. Tutaj doprowadzenie do remisu czy nawet jedno lub dwubramkowego prowadzenia było wręcz obowiązkiem, a zamiast tego w 10 minucie Michał Pytkowski z ostrego kąta wpakował Jomę do siatki i zrobiło się 2:0. Ale Talenty i tym się nie zraziły i w 12 minucie ponownie miały wyśmienite okoliczności, by na tablicy świetlnej po ich stronie w końcu pojawiła się cyfra „1”. W sobie tylko znany sposób strzał Adama Kubickiego obronił jednak Stefan Necula i trzeba przyznać, że była to parada kolejki. I gdy zastanawialiśmy się, czy Przepite za chwilę znowu nie zostaną skontrowane, wreszcie ich wysiłki na gola zamienił Kacper Jąkała. I paradoksalnie – po tym trafieniu gra zespołu Jarka Barana kompletnie się załamała. Adrenalina wróciła na właściwe tory, szybko odpowiedziała golem na 3:1 a w końcówce pierwszej połowy dołożyła jeszcze trzy bramki i stało się jasne, że tego meczu już z rąk nie wypuści. Tym bardziej, że z rywali zaczęło schodzić powietrze, co sugerowało, iż w drugiej odsłonie wynik znacznie swoje oblicze zmieni.
I tak też było. Co do akcji bramkowych, to co chwilę przenosiliśmy się z jednej połowy na drugą, jakkolwiek trochę przyszło nam czekać, by wreszcie któryś z zawodników mógł się cieszyć z trafienia. Ale podobnie jak w pierwszej odsłonie, tak i teraz sygnał do rozpoczęcia strzeleckiej kanonady dał Piotrek Ostapiuk. Na jego gola odpowiedział Sebastian Białowarczuk i przy takiej wymianie ciosów było jasne, że wynik dwucyfrowy zostanie tutaj prawdopodobnie złamany. Adrenalina niby nie musiała tutaj grać na 100% możliwości, bo ani przeciwnik jej do tego nie zmuszał ani okoliczności, ale skoro była okazja do podreperowania statystyk indywidualnych, to czemu miałaby z tego nie skorzystać. W 35 minucie było już 9:2, lecz kolejne dwie bramki padły łupem Talentów i w obu swój udział miał najlepszy w obozie Przepitych – Kacper Jąkała. Kropkę nad i postawili jednak podopieczni Roberta Śwista, a konkretnie Marek Kowalski i bariera dziesięciu bramek została złamana. Ale mimo tych sześciu goli różnicy, trudno jednoznacznie zdefiniować postawę przegranych. Nie ulega wątpliwości, że Talentom zabrakło konsekwencji w grze, ale łatwość z jaką często dochodzili do okazji bramkowych, gdzie przecież rywal dysponuje naprawdę dobrej klasy obrońcami, była zadziwiająca. Potencjał w poczynaniach ofensywnych zauważył by nawet piłkarski laik, ale skuteczność wołała o pomstę od nieba. Do tego w defensywie Talenty grały zdecydowanie za miękko, zostawiając za dużo miejsca przeciwnikom, którzy wykorzystywali takie okazje bezkarnie. Również powrót do obrony po nieudanej akcji to kolejny ważny aspekt, który u przegranych totalnie nie funkcjonował. Tak grając nie można było liczyć na cokolwiek innego niż wysoka porażka. Adrenalina zasłużenie skolekcjonowała więc trzecie zwycięstwo z rzędu, jednak i tutaj wciąż są rzeczy do poprawy. I warto się nad nimi zastanowić, zwłaszcza w kontekście najbliższego pojedynku. Rywalem będzie bowiem Malina, której w ostatnim spotkaniu wpadało nawet to, co nie leciało w bramkę. A nie zapominajmy, że to również jedyna ekipa, która w poprzednim sezonie wygrała z Adrenaliną. Szykują się więc mega emocje!