| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krawczyk Michał
|
||||
| 13 |
Bukowicki Konrad
|
2 | |||
| 6 |
Kopania Hubert
|
1 | |||
| 48 |
Małaszczuk Michał
|
1 | |||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
1 | 1 | ||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
||||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
||||
| 68 |
Ryszewski Jan
|
||||
| 0 |
Jędrzejczyk Michał
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Wyrwiński Adrian
|
||||
| 8 |
Mariak Adrian
|
1 | 2 | ||
| 6 |
Porada Paweł
|
1 | 1 | ||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 91 |
Tucin Maciej
|
1 | |||
| 9 |
Kamiński Maciej
MVP
|
4 | 1 | ||
| 77 |
Manaj Piotr
|
3 | 1 | ||
| 23 |
Jarzębski Damian
|
3 | 1 | ||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
1 | |||
| 1 |
Gacioch Mateusz
|
1 | |||
| 88 |
Jankowski Michał
|
||||
| 7 |
Karaszewski Jakub
|
Wiele sobie obiecywaliśmy po tym starciu. Liczyliśmy, że będą tutaj przynajmniej takie emocje, jak w rywalizacji tego duetu w poprzednim sezonie, gdzie Malina prowadziła już 3:1, a przegrała 3:4. Nie mieliśmy nic przeciwko, by teraz dramaturgia była na identycznym poziomie a jednych i drugich stać było na stworzenie widowiska, które zapamiętalibyśmy na długo. Niestety – ten pojedynek tylko przez kilka minut wyglądał tak, jakby życzył sobie tego postronny kibic. Atomowe Orzechy, osłabione brakiem Maćka Waliłko i Dominika Buczka, nie były w stanie nawiązać równorzędnej rywalizacji z ekipą Piotrka Radomskiego i poniosły jedną z najwyższych porażek w historii swoich występów w Nocnej Lidze. Na pewno nie tak miało wyglądać piłkarskie pożegnanie z 2016 rokiem...
Już początek zwiastował, że dla ferajny Adriana Ziółkowskiego, to może być ciężki mecz. Malina błyskawicznie objęła bowiem prowadzenie za sprawą Adriana Mariaka i poczuła się na placu gry bardzo pewnie. Trzeba przyznać, że świetnie grali nie tylko ci zawodnicy z podstawowego składu, ale też rezerwowi – szalał przede wszystkim Maciek Kamiński, który w 8 minucie rozpoczął swój strzelecki marsz i łącznie, na przestrzeni zaledwie kilku akcji, błyskawicznie skompletował hat-tricka i ze stanu 1:0 zrobiło się 4:0. Część z tych bramek padała po karygodnych błędach Atomowych – zawodnicy tej ekipy czasem próbowali takich rozwiązań, które po prostu musiały kończyć się stratą, a te w konsekwencji prowadziły do utraty goli. Malina miała więc pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i w związku z tym nieco spuściła nogę z gazu pod koniec pierwszej odsłony. I to skończyło się dla niej fatalnie – najpierw gola z rzutu karnego zdobył Adam Andrzejewski. Później dwa trafienia dołożył Konrad Bukowicki i oto z meczu, gdzie wszystko wskazywało na jednostronny przebieg, nagle mieliśmy emocji w nadmiarze. A przynajmniej na to wszystko wskazywało, bo po takim powrocie wydawało się naturalną konsekwencją, że w Orzechy wstąpi nowa energia i tutaj każde rozstrzygnięcie będzie jeszcze możliwe. Ale nic takiego ostatecznie nie nastąpiło...
Atomowe niestety nie wyciągnęły wniosków z pierwszej połowy i w drugą weszły równie nieodpowiedzialnie, co w pierwszą. W 22 minucie ze stanu 4:3 zrobiło się 6:3, ale jeśli pierwszą z tych bramek traci się już w 21 sekundzie, to cudów nie można oczekiwać. Sprawa trochę się polepszyła wraz z indywidualnym rajdem i celnym strzałem Huberta Kopanii, lecz od tego momentu na parkiecie dzieliła i rządziła już tylko jedna drużyna. Zespół Piotrka Radomskiego zaczął sukcesywnie odjeżdżać oponentom i Michał Krawczyk regularnie wyciągał piłkę z siatki. To zresztą nie był jego wieczór, bo trudno zliczyć ile razy futbolówka zaskakiwała go po rykoszetach, czy też przelatywała mu pod pachą. W ten oto sposób, zamiast z wyrównaną rywalizacją, wszystko szło w kierunku egzekucji. Malina zdobyła od stanu 6:4 sześć bramek z rzędu! Spokojnie przekroczyła więc barierę dwucyfrową a wynik, jaki tablica wskazywała po ostatnim gwizdku brzmiał 13:5. Jak na to, że grały ze sobą dwie ekipy z czołówki, możemy tutaj mówić o deklasacji przegranych. Oczywiście nieobecność Dominika Buczka i Maćka Waliłko to spore osłabienia, ale nawet bez nich niedopuszczalne było stracić aż tyle goli. Czy był to jedynie wypadek przy pracy? Orzechy znane są ze swojej ambicji i liczymy, że może faktycznie myślami byli już przy wigilijnych stołach. Muszą jednak mieć na uwadze, iż stracili jedną z możliwości potknięcia i teraz każde następne będzie ich kosztowało znacznie bardziej. Malina ma z kolei pełen komfort. Gra nieźle, strzela dużo goli i wydaje się, że jeśli nie zakończy zmagań w czołowej trójce, to będzie to jej dotkliwa porażka. Wiadomo jednak, iż różnica między drugim a trzecim miejscem jest ogromna a wiele w tym temacie może się wyjaśnić już przy okazji czwartej kolejki. Adrenalina postawi temu zespołowi nieporównywalnie trudniejsze warunki niż Atomowe i tutaj na takie rozluźnienie jakie dopadło Malinę w końcówce pierwszej połowy, nie można sobie pozwolić. Stawka będzie niebagatelna i trzeba dać z siebie wszystko, by później nie mieć do siebie o cokolwiek pretensji.