| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Waś Dariusz
|
||||
| 2 |
Kryszkiewicz Kamil
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
|
||||
| 6 |
Chądzyński Rafał
|
1 | |||
| 16 |
Polak Łukasz
|
1 | |||
| 4 |
Wypyski Adam
|
||||
| 21 |
Łuniewski Damian
|
||||
| 13 |
Kaczmarczyk Przemek
|
||||
| 7 |
Ochman Krystian
|
||||
| 9 |
Kryszkiewicz Tomek
|
||||
| 8 |
Maciejczuk Krystian
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Silicki Grzegorz
|
||||
| 0 |
Zawadzki Krzysztof
|
1 | |||
| 20 |
Strzelecki Patryk
MVP
|
1 | 1 | ||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
||||
| 4 |
Świderski Artur
|
||||
| 77 |
Minkina Michał
|
1 | 1 | ||
| 7 |
Krajewski Paweł
|
||||
| 10 |
Lubelski Sławomir
|
2 | 2 | ||
| 9 |
Ekiert Paweł
|
Promil to ambitna drużyna, która po porażce z Maliną stanęła jednak w trudnym położeniu. Chociaż jest beniaminkiem rozgrywek, to chciała się aktywnie włączyć do walki o uzyskanie promocji, tymczasem druga porażka postawiłaby te plany pod ogromnym znakiem zapytania. A przecież najbliższym rywalem był Piorun, który w opinii wielu obserwatorów tego poziomu jest głównym kandydatem do zajęcia jednego z dwóch pierwszych miejsc. Siła ekipy Artura Świderskiego tkwi w bardzo dobrym, choć wąskim składzie. Tutaj zawodnicy rezerwowi wnoszą bardzo podobną jakość do tego, co prezentują ci z wyjściowej piątki i to mogło przechylić szalę na stronę tej ekipy również w trzeciej kolejce. Czy tak było w rzeczywistości?
Bez wątpienia przewaga od pierwszej minuty należała do faworytów. Ich akcje były szybsze, lepiej zorganizowane i Darek Waś musiał być non stop skoncentrowany, bo przeciwnik szukał na niego sposobu w różny sposób. Najpierw płaskim strzałem próbował go zaskoczyć Krzysiek Zawadzki – Joma powędrowała jednak obok słupka. W odpowiedzi silnym uderzeniem z dystansu popisał się Rafał Chądzyński – Grzegorz Silicki dość spokojnie sparował jednak piłkę na rzut rożny. A po rozegraniu stałego fragmentu gry przez Promil, akcja od razu potoczyła się w drugą stronę i Darek Waś kapitalną interwencją uchronił swój zespół przed stratą premierowej bramki. Co się jednak odwlekło, to nie uciekło – w 5 minucie Rafał Chądzyński sfaulował Patryka Strzeleckiego, a że rzecz miała miejsce w polu karnym, to arbiter wskazał na szósty metr. Krzyśkowi Zawadzkiemu noga w tym ważnym momencie nie zadrżała i mieliśmy otwarcie wyniku. A za chwilę było już 2:0, gdy Sławek Lubelski wykorzystał dogranie Patryka Strzeleckiego. Te dwie bramki ustawiły dalszą część pierwszej połowy. Promil wyglądał na zespół przybity, który nie miał pomysłu jak przedrzeć się przez obronę Pioruna. Tak naprawdę udało mu się jeszcze tylko raz doprowadzić przeciwników do lekkich nerwów, gdy w 20 minucie strzelał Konrad Bulik, ale to było za mało, by realnie myśleć o odrebianiu chociaż części strat. Druga porażka z rzędu zaczęła więc zaglądać w oczy zawodnikom z Woli Rasztowskiej coraz intensywniej.
Los uśmiechnął się jednak do zespołu Tomka Kryszkiewicza na początku drugiej odsłony. Rafał Chądzyński zabrał piłkę Michałowi Minkinie i efektownym strzałem wreszcie zmusił do wyciągania Jomy w siatki Grzegorza Silickiego. Ta bramka podziałała motywująco na zespół goniący – widać było, że zawodnicy poczuli się na parkiecie znacznie pewniej i chcieli ten okres jak najlepiej wykorzystać. W 23 minucie mieli nawet kolejną okazję, po której zapach remisu uniósł się w powietrzu, jednak Tomek Kryszkiewicz nie zdołał oszukać golkipera Pioruna i wynik nie uległ zmianie. Faworyci dość szybko obudzili się z letargu i lada moment znów wyszli na dwubramkowe prowadzenie – autorem gola był Patryk Strzelecki. Niewiele brakowało, by na ten cios Promil błyskawicznie odpowiedział – najpierw próbował Łukasz Polak, a za chwilę Damian Łuniewski, lecz obydwie okazje spełzły na niczym. A to powodowało, że trzeba było jeszcze bardziej się odsłonić, bo tylko w ten sposób można było pokusić się o trafienie kontaktowe. Piorun nie popełniał jednak żadnych błędów i kontrolował swoją przewagę, a w 36 minucie formalności dopełnił Michał Minkina i żadna siła nie mogła już zabrać drużynie Artura Świderskiego całej puli. Nic w tej kwestii nie zmieniła bramka Łukasza Polaka, tym bardziej, że tuż przed końcową syreną trafił również Sławek Lubelski i Piorun odniósł trzeci triumf z rzędu. Nie było to dzieło przypadku, ale zasłużony sukces, bo faworyci mieli więcej jakości, stwarzali większe zagrożenie i praktycznie tylko początek drugiej połowy nie wyglądał tak, jak wyglądać powinien. Promil nie może więc chyba sobie nawet zarzucić, że nie wykorzystał swojej szansy, bo pięć minut to za mało, by myśleć o zwycięstwie. Brakowało tutaj przede wszystkim przebojowości w ataku – indywidualnego dryblingu zakończonego strzałem, szybkiej wymiany podań między napastnikami. Wszystko było rozgrywane w jednym, dość wolnym tempie, co rywali tej klasy zaskoczyć po prostu nie mogło. O rozczarowaniu wynikiem nie może więc być mowy - tutaj każdy dostał po prostu to, na co sobie zapracował.