| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 10 |
Raczkowski Adrian
|
||||
| 17 |
Raczkowski Rafał
|
||||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
||||
| 5 |
Czesuch Marcin
|
||||
| 7 |
Jurkowski Adam
|
||||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
|
||||
| 9 |
Panek Krystian
|
2 | |||
| 11 |
Mikos Michał
MVP
|
1 | 1 | ||
| 3 |
Marczyk Patryk
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
2 | |||
| 11 |
Zach Hubert
|
1 | |||
| 16 |
Rutkowski Mariusz
|
||||
| 29 |
Wdowiński Mariusz
|
1 | |||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
||||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
1 | |||
| 2 |
Królik Adam
|
||||
| 52 |
Turowski Radosław
|
1 |
Stankan i Łabędzie należą do grona tych zespołów, które ze swoim potencjałem nie powinny mieć problemów z ukończeniem rywalizacji w górnej połowie tabeli. W tym momencie już jest tam niezły ścisk, dlatego jakiekolwiek rozluźnienie nie wchodziło w grę, bo stracone punkty ciężko będzie nadrobić. Stankan jedną wpadkę już zaliczył i choćby z tego względu nie mógł sobie pozwolić na drugą. Problem w tym, że podopieczni Mariusza Wdowińskiego nie mogą jak na razie ustabilizować formy. Znakomite momenty przeplatają zupełnie nieudanymi, ale domyślamy się, że przed trzecią kolejką musiały nastąpić w tym temacie poważne rozmowy. A przynajmniej taki wysnuwamy wniosek po tym, co zobaczyliśmy w starciu z Łabędziami.
A był to Stankan wyglądający naprawdę bardzo solidnie. Skoncentrowany, zdeterminowany i który wie czego chce. Nie były to może piłkarskie fajerwerki, ale od samego początku Łabędziom ciężko było się przedostać pod bramkę Artura Jaguszewskiego a od 3 minuty ferajna Maćka Pietrzyka musiała odrabiać straty. Z dalekiego podania bramkarza Stankana skorzystał Hubert Zach i szkoda, że nie dysponujemy statystykami, ile podobnych goli ten zawodnik zdobył już w naszej lidze. Łabędzie musiały szybko wziąć się w garść, bo to był taki mecz, gdzie różnica dwóch goli byłaby ciężka do odrobienia i za wszelką cenę nie można było do tego dopuścić. Sporo ożywienia w poczynania ekipy w granatowych koszulkach wniósł Michał Mikos i to po jego akcji z 10 minuty Krystian Panek doprowadził do wyrównania. Wszystko zaczęło się więc od nowa, chociaż Stankan mógł w 11 minucie znów być o gola z przodu. Tym razem wszystko zaczęło się od Mariusza Rutkowskiego, który minął jednego z rywali i podał do Maćka Sadochy, lecz jego strzał obronił Patryk Banaszkiewicz. W odpowiedzi piłkę w okienku bramki Artura Jaguszewskiego starał się umieścić Krzysiek Skrzat – do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. Podobnych problemów ze skutecznością nie miał za to Michał Mikos. Po uderzeniu Krystiana Panka to właśnie ten zawodnik zachował się najprzytomniej w polu karnym biało-czarnych i Łabędzie prowadziły 2:1! Z tego korzystnego wyniku cieszyły się jednak mniej niż 180 sekund – strzał z lewej nogi Mariusza Wdowińskiego okazał się idealnym podaniem do Radka Turowskiego, który pokonał Patryka Banaszkiewicza i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 2:2. Ale wiedzieliśmy, że to wcale nie koniec, a dopiero początek wielkich emocji.
Druga odsłona kapitalnie rozpoczęła się dla zespołu z Wołomina. Kolejne dobre podanie bramkarza, świetne przyjęcie piłki przez Maćka Sadochę i strzał obok wychodzącego golkipera i jest 3:2! Drużyna Maćka Pietrzyka próbuje natychmiast odpowiedzieć i znów brakuje dosłownie milimetrów, by misja się powiodła, bo po uderzeniu Krystiana Panka, Joma między nogami Artura Jaguszewskiego wędruje leniwie w kierunku bramki, ale ostatecznie zatrzymuje się na słupku. Łabędzie muszą więc próbować dalej i chociaż minuty nieubłaganie upływają, to tej ekipie nie brakuje zimnej krwi. Nie było tutaj żadnego pośpiechu czy pochopnych decyzji, ale drużyna wciąż próbowała cierpliwie rozgrywać piłkę i w 31 minucie powinna doprowadzić do wyrównania. Najpierw jedną z ich akcji w ostatniej chwili przeciął Maciek Sadocha, a później Michał Mikos trafił z najbliższej odległości w słupek! Los sprzyjał Stankanowi, który coraz częściej kradł cenne sekundy i wszystko szło po jego myśli aż do ostatniej minuty. Wtedy sędzia dyktuje rzut wolny przed polem karnym, do piłki podchodzi Krystian Panek i uderzeniem z lewej nogi pokonuje bramkarza rywali! 3:3! Ale to wcale nie zadowala Łabędzi, które szukają decydującego trafienia i w ostatnich sekundach Stankan broni się już rozpaczliwie, a Artur Jaguszewski musi interweniować praktycznie w każdej akcji. Jego obrony są jednak na tyle skuteczne, że wynik już swojej postaci nie zmienia, co jedni i drudzy przyjęli z dużym rozczarowaniem. Nie ma się co dziwić, bo przynajmniej jedna z tych ekipa mogła z tego starcia wycisnąć więcej. Remis nikogo jednak nie krzywdzi, bo obydwa obozy nie ustrzegły się błędów. Łabędzie aż dwa z trzech goli straciły po podaniach bramkarza, co pokazuje, że jest problem z szybkim odbudowaniem ustawienia, bo nie można dopuścić by przeciwnik strzelał tak łatwe bramki. Z kolei Stankan, który jest przecież mega doświadczonym zespołem, powinien za wszelką cenę wystrzegać się prowokowania rzutów wolnych w tak kluczowych momentach. Rok temu właśnie w taki sposób stracił mistrzostwo trzeciej ligi, a teraz bardzo cenne dwa punkty. Na szczęście czasu na wyciągnięcie wniosków jeszcze trochę zostało.