| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 23 |
Księżopolski Adam
|
||||
| 17 |
Grabowski Maciej
|
||||
| 15 |
Jedliński Kamil
|
2 | |||
| 4 |
Choiński Paweł
|
1 | |||
| 9 |
Rzepniewski Tomasz
|
1 | |||
| 11 |
Rzepniewski Sylwester
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Włodarz Tomasz
|
||||
| 4 |
Szulim Konrad
|
2 | |||
| 4 |
Roguski Paweł
|
1 | |||
| 4 |
Szulim Karol
|
1 | |||
| 0 |
Oleksiak Damian
MVP
|
3 | |||
| 3 |
Śliwowski Kamil
|
1 | |||
| 0 |
Witkowski Konrad
|
1 | |||
| 53 |
Skotnicki Janek
|
||||
| 20 |
Dąbrowski Kamil
|
||||
| 3 |
Babicki Bartek
|
2 |
Lambada miała do wyrównania z FC United porachunki. To właśnie porażka z tym zespołem w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu spowodowała, że drużyna Pawła Roguskiego zajęła przedostatnie miejsce w tabeli i w teorii powinna dziś reprezentować trzecią ligę. Dla United tamten sukces oznaczał pozostanie w drugoligowym szeregu i był to jeden z najlepszych meczów, jaki w tamtym sezonie rozegrali podopieczni Maćka Grabowskiego. Ale teraz takie rozstrzygnięcie ciężko było powtórzyć – miejscowych na placu boju pojawiło się bowiem tylko pięciu. Początkowo jedynie z trybun mecz miał oglądać Sylwek Rzepniewski, ale z racji tego, że w 4 minucie kontuzji nabawił się Paweł Choiński, sytuacja United zrobiła się dramatyczna. I praktycznie już wtedy stało się jasne, że Lambada tego spotkania przegrać po prostu nie może.
Ostatecznie uraz zawodnika z Zielonki nie okazał się na tyle poważny, by nie mógł on kontynuować gry, ale widać było, że uniemożliwia mu angażowanie się na 100% w boiskową rywalizację. W związku z tym wspomniany Sylwek Rzepniewski był gotowy do wejścia na plac i w dalszej części meczu od czasu do czasu dawał wytchnienie zmęczonym kolegom. A ci często potrzebowali odpoczynku, bo Lambada miała bardzo szeroki skład i mogła sobie pozwolić na to, by nieustannie podchodzić pod przeciwnika i starać się jak najszybciej zabrać mu piłkę. To się udawało, chociaż United do pewnego momentu wyglądali nieźle i mieli nawet swoje sytuacje by otworzyć wynik. Próbował Tomek Rzepniewski, aktywny był Kamil Jedliński, ale wszystko posypało się wraz z pierwszym golem strzelonym przez zespół Pawła Roguskiego. Jego autorem był Kamil Śliwowski i po tym trafieniu Lambada poczuła się na placu boju dużo pewniej i w 16 minucie na 2:0 podwyższył Bartek Babicki. United próbowali się odgryźć i po stracie drugiej bramki, szansę na kontaktowe trafienie miał Kamil Jedliński, ale jego strzał na słupek sparował Tomek Włodarz. Trudno się było spodziewać, że przegrywający pójdą za ciosem i zepchną rywali do defensywy, bo zmęczenie dawało o sobie znać i w tym momencie jedni i drudzy czekali już na odpoczynek. Tutaj cudów oczekiwać nie należało, bo chociaż chęci ferajnie Maćka Grabowskiego odmówić nie mogliśmy, to w zaistniałej sytuacji jedyne o co mogli tak naprawdę powalczyć, to honorowa porażka.
Ale początek drugiej połowy raczej nie dawał nadziei, że i ten cel uda się zrealizować. Lambada w 22 minucie prowadziła już 3:0, a gdy chwilę później Tomek Rzepniewski nie wykorzystał idealnej szansy na 1:3, to można się było zastanawiać, czy faktycznie miejscowi chociaż raz będą mogli cieszyć się z gola. Takich problemów nie mieli zawodnicy w białych koszulkach - w 25 minucie Adama Księżopolskiego pokonał Konrad Szulim i było już 4:0. W tym momencie – przy całym szacunku dla zawodników w niebieskich kostiumach – spokojnie można było sobie zacząć wyobrażać jak będzie wyglądała tabela, gdy Lambada będzie miała trzy punkty więcej. Przegrywający również wiedzieli, że z tego bagna nie da się już wyjść, ale chłopaki walczyli do końca i w 31 minucie Tomek Rzepniewski wykorzystał dobre podanie Kamila Jedlińskiego i Tomek Włodarz w końcu musiał wyciągać piłkę to siatki. To zdenerwowało zawodników z Kobyłki – ich łupem padły następne dwa trafienia a zaliczyli je Bartek Babicki i Karol Szulim. Ostatnie słowo należało do United, a konkretnie do Pawła Choińskiego, który uciekł swojemu obrońcy po rzucie rożnym i płaskim strzałem zmusił do drugiej kapitulacji bramkarza Lambady. Wynik stanął więc na 6:2 i mecz przeszedł do historii. Złotymi zgłoskami się w niej nie zapisał, ale tutaj wszystko było praktycznie jasne, zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. Nie było najmniejszych szans, by miejscowi grając całą jedną połowę bez zmian i z jednym pół-sprawnym graczem, mogli zrobić krzywdę szybkim i wybieganym podopiecznym Pawła Roguskiego. Końcowy rezultat i tak nie był taki zły, jak mógł być, jakkolwiek marne to pewnie pocieszenie. Lambada także nie może się tym zwycięstwem zachłysnąć, bo zrobiła tutaj to, co prostu należało zrobić. Najważniejsze były punkty a ich łączna suma pozwoliła, by rok 2016 skończyć na trzecim miejscu. Można więc mówić o umiarkowanym optymizmie, chociaż weryfikacja poziomy tej ekipy dopiero nastąpi. Tak łatwo jak z FC United nie będzie już bowiem ani razu.