| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Zabłocki Piotr
|
||||
| 23 |
Reda Łukasz
|
2 | |||
| 14 |
Siuchta Bartosz
|
||||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
||||
| 15 |
Błaszczyk Maciej
|
||||
| 10 |
Zakrzewski Sebastian
|
1 | |||
| 8 |
Godlewski Jakub
|
1 | |||
| 13 |
Godlewski Kamil
|
||||
| 17 |
Zaorski Mateusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 26 |
Bylak Konrad
|
2 | 2 | ||
| 8 |
Matejak Adam
MVP
|
3 | |||
| 99 |
Domżalski Mateusz
|
1 | |||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
||||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
||||
| 3 |
Stańczak Radosław
|
||||
| 8 |
Woźniak Albert
|
||||
| 23 |
Kubuj Rafał
|
Można powiedzieć, że poprawę gry zawodników JSJ Development widać nawet nie z meczu na mecz, ale nawet z minuty na minutę. Gdy przypomnimy sobie jak ten zespół wyglądał przeciwko Łabędziom, to poziom był wówczas nieporównywalnie niższy od tego, co podopieczni Sebastiana Zakrzewskiego zaprezentowali z Ryńskimi. Do pierwszego zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele, ale w trzeciej kolejce na triumf w ogóle nie należało się nastawiać, bo po drugiej stronie boiska stanęli Bad Boys. Drużyna Grześka Kurka miała na swoim koncie komplet punktów i pozostawała murowanym faworytem tej konfrontacji. Zawodnicy JSJ nie mieli więc tutaj nic do stracenia i może właśnie to pozwoliło im nawiązać równorzędną rywalizację, która o mało co nie skończyła się ich kolejną punktową zdobyczą.
Początek meczu był jednak dla Development wyjątkowo nieudany. Co prawda już w 35 sekundzie gola dla tej ekipy mógł zdobyć Mateusz Ordyniak, ale później do głosu doszedł faworyt i w 3 minucie ładny płaski strzał Konrada Bylaka zaskoczył debiutującego w barwach przeciwników Piotrka Zabłockiego. Co więcej – w 6 minucie wynik brzmiał już 2:0, a na listę wpisał się ten, którego nazwiska przy okazji spotkań z udziałem „Złych chłopców”, nigdy w kolumnie „strzelcy” zabraknąć nie może, czyli Adam Matejak. To nie był koniec kłopotów zespołu w czarnych koszulkach, bo za chwilę ich bramka mocno się zatrzęsła, po uderzeniu w słupek jednego z rywali. Paradoksalnie gra JSJ wcale nie była taka słaba, ale brakowało koncentracji w obronie i nade wszystko – ostatniego podania w ataku. Do pewnego momentu piłka potrafiła naprawdę ładnie krążyć między zawodnikami Development, ale wszystko kończyło się przed polem karnym oponentów. Ale ponieważ piłka nożna bywa przewrotna, to kontaktowe trafienie dla goniących miało miejsce w momencie, którego nikt by nie przewidział. W 11 minucie na ławkę kar został odesłany Kuba Godlewski i mimo nieobecności jednego zawodnika, JSJ stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje do zdobycia gola, z czego jedną wykorzystali. Autorem bardzo ładnej brmaki, po indywidualnym przejściu był Sebastian Zakrzewski. Ta akcja pokazała jak duży potencjał drzemie w tym graczu i nieprzypadkowo jeszcze rok temu z powodzeniem radził on sobie w pierwszej lidze, gdzie zdarzyło się nawet, że otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika jednej z kolejek. Zespołowi w czarnych kostiumach nie udało się jednak pójść za ciosem i dość szybko skarcił ich Konrad Bylak, ale i tutaj nastąpiła riposta JSJ a Alberta Michniewicza pokonał tym razem Łukasz Reda. Ten zawodnik miał także przed ostatnim gwizdkiem w pierwszej połowie wyborną okazję by doprowadzić do stanu 3:3, lecz strzelił obok słupka. Ale zaledwie gol różnicy i tak zwiastował, że druga połowa może być tutaj arcyciekawa.
I nikt się na jej poziomie dramaturgii nie zawiódł. Deweloperzy złapali swój rytm, byli coraz bardziej aktywni a w 26 minucie dopisało im dodatkowo trochę szczęścia, gdy samobójczą bramkę zaliczył Marcin Szczapa. Ta bramka rozochociła naszych tegorocznych debiutantów i w 28 oraz 29 minucie Maciek Błaszczyk i Mateusz Ordyniak mieli wręcz obowiązek, by zmusić do kolejnej kapitulacji bramkarza Bad Boys, ale żaden z nich nie potrafił posłać piłki obok świetnie broniącego Alberta Michniewicza. Ale było to tylko odroczenie egzekucji, bo w 29 minucie Łukasz Reda dobił strzał Sebastiana Zakrzewskiego i JSJ wyszło na prowadzenie! I wtedy obraz gry diametralnie się odmienił. Deweloperzy nie byli już tak aktywni w ataku i skupili się przede wszystkim na obronie korzystnego wyniku, z kolei lider drugiej ligi coraz częściej zamykał oponentów na ich połowie i szukał bramki na 4:4. Ten cały plan mógł w 36 minucie zniweczyć Maciek Błaszczyk, który miał świetną okazję by zamknąć mecz na rzecz JSJ, ale piłka po jego uderzeniu przeleciała obok spojenia. To się zemściło. W 37 minucie Adam Matejak strzela na bramkę Piotrka Zabłockiego a Joma zalicza po drodze dwa rykoszety i wpada do siatki obok zupełnie zaskoczonego bramkarza! Sytuacja robi się coraz ciekawsza, ale po Bad Boysach widać, że podział punktów zupełnie ich nie satysfakcjonuje. A już na pewno w ten sposób roku 2016 nie chciał zakończyć Adam Matejak. I to on w 38 minucie zdobył „złotą” bramkę! Mierzone uderzenie po dalszym rogu, piłka odbija się jeszcze od słupka i wpada do siatki, a autor trafienia w charakterystyczny dla siebie sposób podnosi jedną rękę w geście triumfu – 5:4! JSJ po tym ciosie już się nie podnosi i mimo że podopieczni Sebastiana Zakrzewskiego zagrali naprawdę niezły mecz, to właśnie zaliczyli drugą porażkę w sezonie. W dużej mierze sami są sobie winni, bo liczba niewykorzystanych okazji była duża i stąd można mówić o sporym niedosycie. Pocieszeniem jest jednak coraz lepsza dyspozycja, która zwiastuje, że już niedługo dorobek punktowy Deweloperów ruszy z miejsca. Z kolei Bad Boys kończą tę część sezonu tak, jak zakończyli poprzedni sezon. I chociaż droga do happy endu jeszcze daleka, to z 31 grudnia na 1 stycznia każdy z zawodników tej ekipy może sobie powiedzieć, że piłkarsko lepiej być nie mogło. No, przynajmniej na hali;)