| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 30 |
Urbanowski Rafał
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
1 | |||
| 23 |
Stojczyk Piotr
|
1 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 | |||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
||||
| 5 |
Antczak Michał
|
1 | |||
| 12 |
Głuszek Krzysztof
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Puławski Sebastian
|
||||
| 20 |
Popiół Tomasz
|
1 | 1 | ||
| 7 |
Ryński Kamil
|
1 | |||
| 13 |
Ryński Sebastian
|
2 | |||
| 0 |
Szubierajski Adrian
|
||||
| 9 |
Krzysztoń Marcin
|
||||
| 10 |
Augustyniak Damian
|
||||
| 47 |
Borkowski Sebastian
MVP
|
1 | 1 | ||
| 5 |
Woźniak Krzysztof
|
1 |
Ciężko o jednoznaczne podsumowanie dwóch dotychczasowych meczów w wykonaniu Multi-Mediki. I z Lambadą i ze Stankanem podopieczni Krzyśka Rozbickiego dysponowali kilkubramkowym prowadzeniem i przynajmniej raz należało dowieźć je do samego końca. Nie udało się ani razu a takie porażki bolą najmocniej. Masz bowiem świadomość, że wcale nie jesteś słabszy od rywala, a mimo to w twojej gestii leży pogratulowanie mu po ostatnim gwizdku. Z Ryńskimi miało być inaczej. To był zespół, który do tego momentu zgromadził tylko jeden punkt i który również jedno spotkanie oddał w sposób absolutnie niezrozumiały. Odnosiliśmy jednak wrażenie, że drużyna z Marek może się pochwalić większą stabilizacją formy, co mogło się przełożyć na końcowy rezultat starcia z Medycznymi. I faktycznie – mimo że sytuacji nie brakowało pod obydwiema bramkami, to więcej zimnej krwi zachowali bracia Ryńscy i spółka.
Do nich należały też premierowe fragmenty spotkania. W 4 minucie po stracie Rafała Urbanowskiego strzałem w długi róg bramkę zdobył Tomek Popiół, a nie upłynęło 60 sekund, gdy na zegarze było już 2:0, a strzelcem bramki został Sebastian Ryński. Tym samym Medika wreszcie została postawiona w sytuacji, w której to ona musiała gonić. I z tej roli wywiązała się znakomicie – zespół szybko opanował nerwy i w miarę upływu kolejnych minut był coraz groźniejszy, aż wreszcie w 14 minucie Sebastian Puławski nie miał nic do powiedzenia po strzale z bliskiej odległości Piotrka Stojczyka i było tylko 1:2. A lada moment zrobił się remis! Krystian Szóstak w swoim stylu zabawił się z obrońcami i bramkarzem Ryńskich i w ten sposób wszystko zaczęło się od nowa. Przewaga psychologiczna była po stronie Mediki, która mogła nawet wyjść na prowadzenie, gdy Tomek Świerczyński zabrał Jomę Adrianowi Szubierajskiemu i obrońca Ryńskich może podziękować własnemu bramkarzowi, że ta pomyłka nie skończyła się utratą gola. A za chwilę chwila roztargnienia przytrafiła się Krzyśkowi Rozbickiemu. W dość niegroźnej strefie zdecydował się on na niepotrzebny faul, który sędzia zakwalifikował na żółtą kartkę. A Deweloperzy potrzebowali wymienić zaledwie kilka podań, by rozmontować osłabioną defensywę oponenta a piłkę do siatki skierował Krzysiek Woźniak. Więcej goli w tej odsłonie już nie padło, ale nikt nie miał wątpliwości, że to wcale nie koniec strzeleckich popisów jednych i drugich.
Finałowa część rozpoczęła się od skomasowanych ataków Multi. I w sumie do tej pory nie wiemy, jak to się stało, że wynik nie uległ tutaj zmianie po sytuacjach jakie mieli Krystian Szóstak i Patryk Maliszewski. Zwłaszcza temu pierwszemu okazja z 23 minuty powinna się śnić po nocach, bo nie udało mu się zmieścić piłki z metra w pustej bramce! Z kolei jego kolega z drużyny uderzył w poprzeczkę i zawodnicy w białych koszulkach spokojnie mogli sobie wtedy powiedzieć, że lepszych okazji nie będzie. A jednak! W 31 minucie Patryk Maliszewski staje w obliczu zupełnie opuszczonej świątyni Ryńskich po zagraniu Michała Antczaka i w sobie tylko znany sposób posyła Jomę obok słupka. To było wręcz niewiarygodne. Te bramki Medice po prostu się należały, bo chłopaki grali dobrze, ale skuteczność była karygodna. I jak to w sporcie bywa – wszystko się zemściło. W 36 minucie Tomek Popiół zagrał do Sebastiana Ryńskiego, a ten z dość ostrego kąta ulokował futbolówkę w siatce, acz przy okazji nabawił się kontuzji, która mamy nadzieję, nie spowoduje dłuższej przerwy w grze. Po stracie gola numer 4 Medyczni zdecydowali, że Michał Antczak przejmie rolę lotnego bramkarza i mogło to odnieść oczekiwany skutek, gdyby nie ciąg dalszy kłopotów z celownikiem. I zamiast 3:4, w 39 minucie Sebastian Borkowski zanotował trafienie na 2:5 i było po meczu. Stwierdzenie, że Multi-Medica mogła mieć w tym momencie np. 6 punktów lub 7 byłoby może przesadą, ale zachodzimy w głowę, jak można doprowadzić do sytuacji, gdzie gra wygląda naprawdę nieźle, a zespół zamyka drugoligową stawkę. Ale w sumie nie powinno nas to dziwić. Ilekroć przypominamy sobie występy tego zespołu, to mamy w pamięci fantastyczne mecze przeciwko znacznie wyżej notowanym rywalom (choćby wygrana z Ostropolem rok temu, czy z Al-Marem dwa lata temu), ale też fatalne porażki z zespołami, z którymi przegrać nie wypadało. Tak widocznie musi być i dlatego spodziewamy się, że np. w najbliższej kolejce z Bad Boys, może dojść do niespodzianki. Taki już urok ekipy Krzyśka Rozbickiego. Ryńscy potwierdzili natomiast swoją solidność i to jak bardzo niewygodnym są przeciwnikiem. Ale czy to wystarczy, by liczyć się w walce o awans? Ciężko powiedzieć, jednak niewykluczone, że mecze z nimi dla wielu drużyn mogą się w tym kontekście okazać decydujące.