| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Wyrwiński Adrian
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 8 |
Mariak Adrian
|
||||
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 9 |
Kamiński Maciej
|
||||
| 77 |
Manaj Piotr
|
||||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 23 |
Jarzębski Damian
|
||||
| 88 |
Jankowski Michał
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Necula Stefan
|
||||
| 81 |
Polewaczyk Kryspin
|
||||
| 7 |
Żukowicz Paweł
|
||||
| 8 |
Ostapiuk Piotr
|
1 | |||
| 13 |
Kowalski Marek
MVP
|
1 | 1 | ||
| 6 |
Dobrowolski Marcin
|
||||
| 4 |
Pytkowski Michał
|
||||
| 10 |
Świst Robert
|
1 | 1 | ||
| 5 |
Remiarz Adam
|
||||
| 1 |
Bieńczyk Karol
|
||||
| 5 |
Cybulski Grzegorz
|
Adrenalina w poprzednim sezonie miała po dwóch kolejkach dwa punkty. Zremisowała wówczas z drużynami, które później awansowały do drugiej ligi, a w trzeciej serii mierzyła się z Maliną. Przegrywając tamto spotkanie 2:3, praktycznie zamknęła sobie drogę do awansu, ale od tamtego momentu, biorąc pod uwagę również obecny sezon, wygrała dziewięć kolejnych spotkań. I zamierzała zrobić wszystko, by to dziesiąte, jubileuszowe było przy okazji rewanżem na drużynie z Wołomina. Ale Malina ani myślała ułatwiać sprawę przeciwnikom. Miażdżąc w trzeciej kolejce Atomowe Orzechy, pokazała że ten sezon może należeć do niej. A pokonanie Adrenaliny, miało być klasyczną kropką nad i.
Scenariusz tego spotkania znacznie różnił się jednak od ostatniego pojedynku tych dwóch ekip. Jedynym punktem wspólnym była szybko strzelona bramka przez zespół z Ząbek – wtedy już w pierwszej minucie gola zdobył Marek Kowalski, a teraz w czwartej do meczowego protokołu wpisał się Piotrek Ostapiuk. Malina mogła mieć do siebie ogromne pretensje za tę sytuację, bo najpierw miała swoją okazję, której nie wykorzystał Adrian Mariak i od razu poszła kontra w drugą stronę, gdzie obrona zupełnie się pogubiła i pozwoliła przeciwnikowi oddać najpierw jeden strzał, a później zezwoliła jeszcze na skuteczną dobitkę. Równie błyskawicznie mogła tutaj paść druga bramka dla Adrenaliny, gdy ładną, indywidualną szarżą popisał się Robert Świst, lecz Adrian Wyrwiński nie pozwolił, by jego zespół już na tak wczesnym etapie musiał odrabiać stratę aż dwóch goli. Jasnym było jednak, że w tym momencie nie wystarczą już tylko same dobre interwencje bramkarza - tutaj trzeba było dać z siebie znacznie więcej z przodu. I powoli gra faktycznie przesuwała się w kierunku świątyni Stefana Neculi, który w 11 minucie co prawda jeszcze nie musiał reagować po strzale Mateusza Klewickiego, ale w 12 minucie był dwukrotnie angażowany do interwencji, gdy strzałami z bliskiej odległości starał się zaskoczyć go Damian Jarzębski. Ekipa Piotrka Radomskiego była coraz odważniejsza w swoich poczynaniach, chociaż nie ustrzegała się błędów w obronie, jak ten, gdzie Paweł Żukowicz miał przed sobą tylko Adriana Wyrwińskiego, ale golkiper drużyny w zielonych koszulkach był dobrze dysponowany i znowu nie pozwolił na powiększenie strat. Z kolei w 18 minucie było o włos od remisu. Uderzał Adrian Mariak a piłka trafiła w poprzeczkę! Gol wisiał w powietrzu i tuż przed końcem pierwszej połowy o mało nie padł, tyle że na korzyść Adrenaliny. Adrian Wyrwiński bronił jednak fenomenalnie i mimo kontuzji, której nabawił się chwilę wcześniej, nie stracił pewności siebie i dwukrotnie pozbawił szansy na bramkę Roberta Śwista. Pierwsza odsłona skończyła się więc minimalnym prowadzeniem ekipy Piotrka Ostapiuka, lecz jeden gol różnicy, to była żadna przewaga i trzeba ją było natychmiast powiększyć.
I misja ta powiodła się w trzeciej minucie drugiej połowy. Szybką kontrę Adrenaliny kończy Marek Kowalski, który bierze na zamach Piotrka Radomskiego, czym toruje sobie drogę do bramki i płaskim strzałem zmusza do kapitulacji golkipera przeciwników – 2:0! Malina jest w tym momencie pod ścianą i oszołomiona stratą gola numer dwa, pozwala na kolejne groźne sytuacje pod własną świątynią. W 24 minucie na 3:0 mógł podwyższyć Robert Świst, a szansę miał również Marcin Dobrowolski, który jednak nie dokręcił odpowiednio piłki przy strzale i ta poleciała daleko obok spojenia bramki. Adrenalina miała coraz większą kontrolę nad spotkaniem, z kolei przeciwnicy musieli się w swoich akcjach spieszyć, przez co coraz więcej było niedokładności, a co za tym idzie – nerwów. To nie mogło się dobrze skończyć i tylko kiepsko nastawionemu celownikowi, zawodnicy z Wołomina zawdzięczali, że nadal byli tutaj w grze. Ale nadzieja umarła w 32 minucie – Robert Świst wbił piłkę do bramki głową z najbliższej odległości i po chwili utonął w objęciach podającego, Marka Kowalskiego. Trzy bramki różnicy nie pozostawiały złudzeń. Malina grała jednak do końca, stworzyła kilka niezłych okazji, lecz Stefan Necula z pomogą kolegów, zakończył spotkanie z zerem po stronie strat. Rewanż za poprzedni sezon udał się więc z nawiązką. Triumfatorzy wykazali się większą dojrzałością i skutecznością, co zaowocowało niezwykle cennym zwycięstwem. Adrenalina jeden z dwóch kluczowych meczów w tym sezonie ma za sobą, ale musi być czujna, bo do ostatecznych rozstrzygnięć wciąż daleko. Domyślamy się jednak, że taki triumf jeszcze ją dodatkowo zmobilizuje i biada tym, którzy mecz z nią mają dopiero przed sobą. A Malina? Zagrała naprawdę niezłe zawody, ale to nie wystarczyło, by przechylić szalę na swoją stronę. Możliwość wpadki została więc wykorzystana i teraz nie można sobie pozwolić na drugą. Jej konsekwencje są łatwe do przewidzenia.