| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Waś Dariusz
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
MVP
|
3 | 1 | ||
| 6 |
Chądzyński Rafał
|
1 | |||
| 21 |
Łuniewski Damian
|
||||
| 8 |
Maciejczuk Krystian
|
1 | 3 | ||
| 7 |
Ochman Krystian
|
||||
| 9 |
Kryszkiewicz Tomek
|
||||
| 4 |
Wypyski Adam
|
||||
| 16 |
Polak Łukasz
|
||||
| 47 |
Nowak Marcin
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 19 |
Pisarek Olaf
|
||||
| 13 |
Roguski Rafał
|
1 | 2 | ||
| 11 |
Roguski Bartłomiej
|
1 | |||
| 1 |
Kapała Dorian
|
||||
| 2 |
Urbaniak Karol
|
1 | |||
| 2 |
Kraszewski Daniel
|
1 | |||
| 10 |
Zieliński Piotr
|
1 |
Promil tylko pierwszy mecz miał z kategorii tych łatwiejszych. Później los nie oszczędzał zespołu z Woli Rasztowskiej, który musiał się mierzyć z dwoma kandydatami do awansu. Oba spotkania przegrał, ale pokazał w nich sporo jakości i był z tego powodu faworytem rywalizacji z MK-BUDem. Budowlani to drużyna która potrafi jednak zaskakiwać i wiedzieliśmy, że łatwo trzech punktów nie odda. Tym bardziej, że ta ekipa dociera się coraz intensywniej i z meczu na mecz prezentuje lepiej. Czy ta tendencja została zachowana także w miniony wtorek?
Drużyna z Kobyłki mecz zaczęła mało skoncentrowana. Już w 3 minucie Krystian Maciejczuk zabrał piłkę Karolowi Urbaniakowi i w sytuacji sam na sam z Olafem Pisarkiem, zachował zimną krew i dał prowadzenie zawodnikom w czerwonych koszulkach. Nie minęło 60 sekund, a wynik na tablicy świetlnej mógł przyjąć postać 2:0, gdy dobrą szansą dysponował Rafał Chądzyński, lecz tym razem golkiper MK-BUDu nie dał się zaskoczyć, czego nie mogliśmy napisać o jego kolegach z pola. Mnożyły się proste błędy, który ułatwiały sprawę przeciwnikom i dopiero w 8 minucie, gdy w słupek strzelił Rafał Roguski, wreszcie Budowlani zaczęli przypominać siebie choćby z ostatniego spotkania. Ale nie uchroniło to ich od straty bramki nr 2, która wisiała w powietrzu. Ładną kontrę Promila wykończył Rafał Chądzyński, lecz dwubramkowe prowadzenie potrwało ledwie kilkanaście sekund, bo podopieczni Kacpra Kraszewskiego odpowiedzieli błyskawicznie, a ładnym strzałem tuż pod poprzeczkę popisał się Daniel Kraszewski. Budowlani chcieli pójść za ciosem i lada moment Rafał Roguski po raz kolejny obił słupek bramki Darka Wasia! Widać było, że gracze z Kobyłki obudzili się na dobre, chociaż niewiele brakowało, by końcówka pierwszej połowy miała dla nich fatalne skutki. Żółtą kartkę otrzymał bowiem Rafał Roguski, ale MK-BUDowi udało się przetrzymać trudne chwile i dowieźć minimalną stratę do ostatniego gwizdka. A czasu na odrobienie jednego gola było w nadmiarze i chyba nikt się nie spodziewał, że remis uda się osiągnąć już przy pierwszym strzale w drugiej połowie.
A tak się właśnie stało. Szybko rozegrany rzut rożny i Rafał Roguski pokonuje Darka Wasia i mecz rozpoczyna się na nowo. Teraz to Budowlani są w natarciu, chociaż Promil wciąż jest groźny, tak jak w 25 minucie, gdy Olaf Pisarek ledwo obronił uderzenie Krystiana Maciejczuka. Chwilę po tym strzale sędzia spotkania ukarał „żółtkiem” Rafała Chądzyńskiego i teraz to MK-BUD mógł się wykazać swoimi umiejętnościami gry w przewadze. I zrobił to, co do niego należało – w 26 minucie bramkę zdobywa Piotrek Zieliński i po raz pierwszym w tym meczu, to zespół z Kobyłki ucieka, a nie goni. Taka rola chyba jednak nie za bardzo pasowała tej drużynie, bo radość z wyjścia z naprawdę sporych opresji, potrwała ledwie kilka minut. W 32 minucie do wyrównania doprowadził Konrad Bulik, a ten sam zawodnik w 33 minucie skorzystał na złym zagraniu Olafa Pisarka, który chcąc pomóc kolegom w rozegraniu akcji, stracił piłkę, co przeciwnik wykorzystał bezlitośnie i 3:2 zrobiło się 3:4. Stracić bramkę w takich okolicznościach – to było najgorsze, co mogło spotkać Budowlanych. Ale nie załamało to ich. Drużyna nadal szukała cennych do zdobycia punktów i w 34 minucie była bliska wyrównania, gdy poprzeczkę ustrzelił Bartek Roguski. Na kolejne okazje z jednej i drugiej strony przyszło nam poczekać aż do 40 minuty. Wszystko zaczęło się fantastycznie dla ekipy goniącej. Jej koronkowe rozegranie spowodowało, że Bartek Roguski tylko dołożył stopę do piłki i był remis! Taki wynik byłby chyba sprawiedliwy, ale nic sobie z tego nie robił Konrad Bulik, który dostał piłkę od Krystiana Maciejczuka ze wznowienia, podbiegł z nią kilkanaście metrów i posłał w kierunki bramki. Joma zaliczyła po drodze rykoszet i kompletnie zaskoczyła Olafa Pisarka – 5:4!! Budowlani mieli już za mało czasu, by skonstruować jeszcze jeden sensowny atak i zamiast cennego punktu i umiarkowanego optymizmu, na ich ławce zapanowała żałoba. Nie byli tutaj gorsi i zasłużyli na więcej, ale szczęście sprzyjało konkurentom. Na pewno szkoda tego spotkania i ciekawe kiedy nadejdzie takie, gdzie w końcówce to Budowlani przechylą szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W obozie Promila panowały z kolei odmienne nastroje. Taki sukces, odniesiony golem z kategorii „last minute” zawsze cieszy podwójnie. Warto się jednak zastanowić nad popełnianymi błędami, zwłaszcza w perspektywie kolejnego spotkania. Adrenalina ani myśli bowiem, by zatrzymywać się w swoim zwycięskim marszu, szczególnie po arcyważnym triumfie nad Maliną K.O.