| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krawczyk Michał
|
||||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
||||
| 6 |
Kopania Hubert
|
||||
| 68 |
Ryszewski Jan
|
1 | |||
| 13 |
Bukowicki Konrad
|
1 | |||
| 3 |
Rembelski Adam
|
||||
| 10 |
Buczek Dominik
|
1 | |||
| 48 |
Małaszczuk Michał
|
2 | |||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
1 | |||
| 11 |
Waliłko Maciej
|
||||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Wiechowicz Marcin
|
||||
| 23 |
Sitak Radosław
|
||||
| 98 |
Król Krzysztof
MVP
|
1 | |||
| 28 |
Prasuła Sławomir
|
2 | |||
| 8 |
Rudy Jarosław
|
2 | |||
| 17 |
Radomski Piotr
|
||||
| 97 |
Pietrak Konrad
|
Atomowe Orzechy doznały klęski w trzeciej kolejce z Maliną. Mecz na pewno przybrałby inną postać, gdyby wśród ekipy Adriana Ziółkowskiego, do gry byli zdolni Dominik Buczek i Maciek Waliłko, bo bez nich kulała zarówno gra w obronie, jak i w ofensywie. Na szczęście na spotkaniu czwartej serii obydwaj byli już gotowi do walki, a to zapowiadało ciężki mecz dla Bartyckiej. Zespołu, który przegrał wszystkie dotychczasowe spotkania i w który mało kto we wtorek wierzył. Ale nie ma się co dziwić – podopieczni Radka Sitaka w każdym ze spotkań mieli tylko króciutkie fragmenty dobrej gry a to optymistycznie przed chcącymi się odrodzić Orzechami, nie wróżyło.
Okazało się jednak, że nawet w składzie optymalnym, Atomowe nie są jeszcze drużyną, która w swoich spotkaniach będzie dzieliła i rządziła. Wydawało się, że skoro wszyscy pokonują Bartycką bez większego problemu, to ekipę mającą aspirację do medali, również czeka tutaj gładka przeprawa, gdzie wynik ani przez moment nie będzie zagrożony. Stało się zupełnie inaczej, bo już w 6 minucie to outsiderzy objęli prowadzenie. Michała Krawczyka na raty pokonał Sławek Prasuła i Orzechy otrzymały pierwszy sygnał ostrzegawczy. Szybko wyciągnęły z niego wnioski i w 9 minucie doprowadziły do wyrównania, a trafienie zaliczył Dominik Buczek. Zanim się obejrzeliśmy, zrobiło się 2:1, gdy po kolejnej asyście Michała Małaszczuka, bramkę zdobył Adam Andrzejewski. I wszystko wskazywało na to, że to początek przewagi ekipy Adriana Ziółkowskiego a kolejne gole są jedynie kwestią czasu. Ale Bartycka widziała to inaczej. Jak zwykle bardzo aktywny był Jarek Rudy, który w 12 minucie mógł doprowadzić do wyrównania, gdy doszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz będąc naciskanym przez jednego z obrońców, oddał kiepski strzał, który Michał Krawczyk obronił. To jednak nie zniechęciło strzelca do podejmowania kolejnych prób a w 16 minucie popisał się on dobrym podaniem do Sławka Prasuły, który po raz drugi znalazł sposób na golkipera przeciwników i było 2:2! Takim wynikiem pierwsza połowa się też zakończyła, co na pewno było niespodzianką. Bartycka nie ustępowała rywalowi i nie dawała po sobie poznać, że do tego momentu jest najsłabsza w całej stawce. Grała ambitnie, z zaangażowaniem i to wystarczało, by nie pozwolić odskoczyć faworytowi na kilka bramek.
A jeszcze ciekawsza od pierwszej była druga połowa. Tutaj akcji mieliśmy bez liku, a wszystko zaczęło się od niecelnego uderzenia Krzyśka Króla, który w 22 minucie strzelił nad bramką. W odpowiedzi w słupek trafił Adam Andrzejewski, a jego wyczyn chwilę później powielił inny Orzech, Hubert Kopania. Marcin Wiechowicz był więc pod permanentnym ostrzałem i w wielu przypadkach dopisywało mu szczęście, a w innych – niefrasobliwość strzelców. Tak było w 26 minucie, gdy z dwóch metrów piłki niemal do pustej bramki nie był w stanie wpakować Adrian Ziółkowski. Zmarnowanie tylu okazji groziło oczywiście stratą gola, w myśl znanego piłkarskiego porzekadła. Ale Bartycka była w tym okresie bezradna i aż prosiła się o trafienie numer 3. I wreszcie je dostała – w 30 minucie Janek Ryszewski ponownie wyprowadził Atomowe na prowadzenie i przegrywający mogą mówić o szczęściu, że wynik w tym momencie brzmiał tylko 2:3 a nie np. 2:5. To pozostawiało również otwartą furtkę dla zespołu Radka Sitaka, który zdawał sobie sprawę, że wystarczy jeden skuteczny wypad ofensywny i będzie remis. I w 37 minucie outsiderzy o mało nie dopięli swego! Doszli bowiem do sytuacji 3 na 1, ale nie potrafili jej właściwie rozegrać i skończyło się tylko na uderzeniu w słupek przez Piotra Radomskiego. Los czuwał jednak nad Bartycką i w 39 minucie rozgrywający dobre zawody Krzysiek Król przebojem wdarł się w pole karne Orzechów i pokonał Michała Krawczyka – 3:3! I to nie był koniec emocji! Za chwilę Piotr Radomski ma okazję do rehabilitacji, lecz znowu zawodzi skuteczność, a w odpowiedzi Marcin Wiechowicz broni sytuację Janka Ryszewskiego. Jednych i drugich remis tutaj nie satysfakcjonował, a tuż przed zakończeniem spotkania faul na wychodzącym na czystą pozycję Kamilu Wiśniewskim, sędzia zakwalifikował na żółtą kartkę dla Piotra Radomskiego. Orzechy miały więc rzut wolny kilka sekund od zakończenia spotkania, ale nie potrafiły go odpowiednio wykorzystać. I tak, zamiast pewnych trzech punktów, musiały zadowolić się jednym. Wszystko przez nonszalancję, brak koncentracji, no i kiepską skuteczność. Ten wynik powinien być dla faworytów porażką, chociaż to nie pierwszy raz gdy nie radzą sobie z rolą faworyta. Bartycka pokazała natomiast ogromny charakter i po niezłym meczu może się cieszyć z otwarcia dorobku punktowego. Trochę przyszło jej na to „oczko” poczekać, ale teraz trzeba sobie już postawić kolejny cel. Taki, by na jednym się nie skończyło.