| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 99 |
Domżalski Mateusz
MVP
|
1 | |||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
1 | |||
| 8 |
Matejak Adam
|
2 | 3 | ||
| 26 |
Bylak Konrad
|
2 | 2 | ||
| 3 |
Stańczak Radosław
|
1 | 1 | ||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
1 | |||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
1 | |||
| 8 |
Woźniak Albert
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Głuszek Krzysztof
|
||||
| 23 |
Stojczyk Piotr
|
1 | 1 | ||
| 5 |
Antczak Michał
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 0 |
Pergoł Kuba
|
1 | 2 | ||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
1 | |||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
1 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 | 1 | ||
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
Dla Bad Boys rok 2016 na hali był rewelacyjny. Nie dość, że w cuglach wygrali trzecią ligę, to odnieśli również trzy zwycięstwa z rzędu w drugiej i chyba nikt nie miał wątpliwości, że w styczniu tempa nie zwolnią. Ale nie zapominajmy, że poza przekonującym sukcesem nad Ormedem, pozostałe spotkania były dla Złych Chłopców trudne i wymagały 100% zaangażowania. Z Multi-Medikią zapowiadało się również na bardzo intensywny mecz. Medyczni są w takiej sytuacji, że punktów muszą szukać z każdym przeciwnikiem, a oni akurat lubią mierzyć się z tymi najlepszymi. Wielokrotnie to udowadniali i liczyliśmy, że i w środę postarają się, by emocje nie skończyły się już po kilkunastu minutach.
Jak się później okazało – było to zadanie ponad siły ekipy w biało-zielonych koszulkach. Pierwsze minuty wyglądały jeszcze obiecująco, ale im dłużej spotkania trwało, tym coraz więcej okazji klarowali sobie faworyci. W 4 minucie po raz pierwszy świątynię strzeżoną przez Krzyśka Głuszka ostrzelał Konrad Bylak – golkiper Multi zdołał jednak odbić piłkę nogą. Na podobną reakcję nie miał już szans kilka chwil później, gdy ładną dwójkową akcję przeprowadzili Radek Stańczak i Paweł Szczapa i strzał tego drugiego był nie do obrony. Medica miała jednak szansę, by niemal natychmiast wyprowadzić równie skuteczny cios – Krystian Szóstak zabrał piłkę Adamowi Matejakowi i miał przed sobą tylko Alberta Michniewicza, ale nie zdołał znaleźć sposobu na bramkarza Bad Boys i wynik nie zmienił się. W ekipie Złych Chłopców dochodziło do coraz większej liczby zmian i znając przebieg końcówki pierwszej połowy, kto wie, czy nie było to zaplanowane, by dać nieco odpocząć kluczowym zawodnikom, którzy właściwie spożytkowali energię w kluczowych momentach premierowej odsłony. W 15 minucie Jarek Przybysz wykorzystał podanie Adama Matejaka i było już 2:0, a lada moment ładną szarżą popisał się Mateusz Domżalski, który wymanewrował przy linii bocznej Krzyśka Rozbickiego i oddał płaski strzał, na który recepty nie znalazł Krzysiek Głuszek. Jeśli więc ktoś miał nadzieję na niespodziankę – musiał ją porzucić. Trzy gole przewagi nieco jednak zdemobilizowały faworytów, którzy w 18 minucie sami sprokurowali gola nr 1 dla Multi. Jeden z obrońców chcąc wyekspediować futbolówkę, trafił nią w Patryka Maliszewskiego, a ta za chwilę wpadła do bramki zupełnie zaskoczonego Alberta Michniewicza. Ale w pierwszej połowie to było wszystko, na co było stać Medycznych. I niby zostało równe 20 minut, by jeszcze postraszyć lidera drugiej ligi, jakkolwiek poza samymi zawodnikami tej drużyny i jej kibicami, chyba nikt nie postawiłby na taki scenariusz jakiejkolwiek monety.
Założenie okazało się słuszne. Multi owszem – robiła co mogła, ale nie miała takich armat, jakimi dysponowali Źli Chłopcy. Gdy tylko piłkę pod swoimi stopami mieli Adam Matejak czy Konrad Bylak, od razu robiło się bardzo groźnie i to właśnie ten tandem w największym stopniu przyczynił się do zdobycia kolejnych dwóch goli dla drużyny z Ostrówka. Medika powoli godziła się więc z myślą o porażce i że po raz czwarty z rzędu będzie musiała zejść z parkietu pokonana. Na szczęście przeciwnik trochę się nad tym zespołem zlitował i dając grać coraz więcej zawodnikom z ławki, mecz wyrównał się. W 28 minucie gola na 5:2 strzelił Piotrek Stojczyk, lecz szybko odpowiedział Adam Matejak. Później znów gol dla Multi, którego autorem został Kuba Pergoł, ale Bad Boys odpowiadają tym samym, a w rubryce strzelcy po raz pierwszy pojawiają się dane Radka Stańczaka. Przegrywający nie odpuszczali i w 36 minucie Krystian Szóstak ponownie zmniejszył straty do trzech trafień, a gdy na 120 sekund przed końcem spotkania Mateusz Kowalczyk również wpisał się do meczowego protokołu, można było wyczuć lekkie poddenerwowanie w obozie zespołu w żółtych koszulkach. Ba! Dosłownie chwilę po strzelonym piątym golu, świetną sytuację na trafienie kontaktowe zmarnował Patryk Maliszewski i ta niewykorzystana okazja zemściła się w 39 minucie, gdy bramkę zainkasował Konrad Bylak. Wszystko więc wróciło do normy, a zasłużony sukces faworytów przypieczętował Albert Woźniak. Sensacja nie doszła więc do skutku. Podopieczni Grześka Kurka mieli kontrolę prawie przez pełny przebieg spotkania. Bezpieczne prowadzenie nieco ich uśpiło pod koniec meczu, ale reakcja była natychmiastowa. To było zresztą symptomatyczne – odnosiło się wrażenie, że jeśli tylko zawodnikom Bad Boys chciało by się bardziej, wygrali by wyżej. Ale dzięki temu mieliśmy troszkę emocji w ostatnich minutach, bo przez pozostałą część meczu widać było wyraźnie, że w tabeli dzieli te ekipy dobrych kilka pozycji.