| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Silicki Grzegorz
|
||||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
||||
| 4 |
Świderski Artur
|
2 | 1 | ||
| 10 |
Lubelski Sławomir
|
1 | |||
| 20 |
Strzelecki Patryk
|
1 | 1 | ||
| 77 |
Minkina Michał
|
1 | |||
| 0 |
Zawadzki Krzysztof
|
1 | |||
| 9 |
Ekiert Paweł
|
1 | |||
| 5 |
Kowalski Jacek
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Baran Jarosław
|
||||
| 5 |
Jąkała Kacper
|
1 | 2 | ||
| 7 |
Osowski Kamil
|
2 | |||
| 23 |
Bujalski Piotr
|
2 | 1 | ||
| 50 |
Topyła Grzegorz
|
2 | 1 | ||
| 2 |
Kubicki Adam
MVP
|
1 | 1 |
Podobno nie ma lepszego momentu na przełamanie, niż mecz z liderem. W takim pojedynku zwykle nie masz nic do stracenia, możesz grać bez presji i wielokrotnie właśnie dzięki temu udaje się pokazać dobrą formę. Ale czy faktycznie taki scenariusz miał prawo mieć miejsce w przypadku Przepitych Talentów? Jeżeli przegrywa się z Bartycką, to gdzie szukać argumentów za zwycięstwem czy chociażby remisem z Piorunem? Zespół Artura Świderskiego do tego momentu zdobył komplet punktów i w większości przypadków po prostu bawił się z przeciwnikiem. Teraz miało być identycznie, tym bardziej, iż Talenty po raz kolejny zjawiły się w mocno ograniczonym składzie. Brakowało kilku graczy, którzy ponoć obrazili się po ostatnim spotkaniu na słowa swojego kapitana w pomeczowym wywiadzie. Pozostali więc ci z mocnymi charakterami, którzy chcieli udowodnić i sobie i Jarkowi Baranowi, że stać ich na znacznie więcej niż to, co zaprezentowali równo tydzień wcześniej.
Ale od słów do czynów daleka droga, a dodatkowo mecz zaczął się dla Przepitych fatalnie, bo już w 2 minucie gola strzelił im Sławek Lubelski. Za chwilę mogło być 0:2, gdy dobrą okazję zmarnował Patryk Strzelecki, lecz to wszystko pokazywało, że scenariusz w którym outsider ogrywa lidera, będzie raczej mało prawdopodobny. I kto wie, czy również Piorun nie za szybko w to uwierzył, bo po mocnym początku, znacznie spuścił z tonu i w 10 minucie był już remis! Grzesiek Topyła zagrał idealną piłkę do Kacpra Jąkały a ten pokonał Grzegorza Silickiego i na twarzach faworytów pojawiła się lekka konsternacja. Wydawało się, że wszystko wraca jednak do normy, gdy w 12 minucie pierwszą bramkę w Nocnej Lidze zdobył Artur Świderski, którego strzał nie był zbyt mocny, ale Jarek Baran puścił piłkę przez dłonie i miał o to do siebie ogromne pretensje. Nikt się jednak nie zamierzał załamywać, szczególnie że gracze w białych koszulkach nie grali wielkiej piłki i Talenty wyczuwały swoją szansę. I w 15 minucie doprowadziły do kolejnego wyrównania, a autorem gola był Kamil Osowski. Przy tym trafieniu, jak i zresztą przy wielu innych, nie popisała się obrona Pioruna, która tego wieczora grała bardzo nieodpowiedzialnie, zostawiając rywalom za dużo miejsca. I to wszystko się mściło – w 17 minucie Piotrek Bujalski i Adam Kubicki rozklepują blok obronny rywala i pierwszy z nich wyprowadza Przepite na prowadzenie! Riposta faworytów jest błyskawiczna – Artur Świderski idzie za ciosem i na raty po raz drugi pokonuje Jarka Barana. Końcówka pierwszej połowy w całości należy jednak do zawodników w czerwonych strojach. Najpierw w 19 minucie absolutnie genialną bramkę zdobywa Adam Kubicki, który efektownymi nożycami wbija futbolówkę do siatki z kilku metrów. A zaraz po tym również Grzesiek Topyła wpisuje się do meczowego protokołu i do przerwy sensacja – 5:3! Oraz pytanie, czy ekipie z Kobyłki uda się dowieźć ją ostatniego gwiazdka.
W obozie Talentów mobilizacja była ogromna. Kto wie, czy wręcz nie za duża, bo ledwo zaczęła się druga połowa a Piorun miał kilka wyśmienitych okazji by zmniejszyć straty, aż wreszcie w 23 minucie Patryk Strzelecki zdobył gola na 5:4! Faworyci chcieli pójść za ciosem i był fragment w tym meczu, gdzie nie schodzili z połowy przeciwnika, atakując go to z lewej, to z prawej strony. Sytuacje mieli Sławek Lubelski czy Michał Minkina, ale piłka za każdym razem nie leciała tam, gdzie chciał adresat. I jak to w tego typu sytuacjach bywa – gola zdobył przeciwnik! Grzesiek Topyła wykorzystał podanie Kacpra Jąkały i pozwolił wrócić Przepitym do dwóch trafień przewagi! Ówczesny lider rozgrywek nie wierzył w to, co widzi na placu. Przełamanie miało jednak przyjść w 29 minucie, gdy Piotrek Bujalski obejrzał żółty kartonik i podopieczni Artura Świderskiego mieli 120 sekund, by optymalnie wykorzystać grę w przewadze i zdobyć dwie, lub przynajmniej jedną bramkę. Nieporadność faworytów była jednak niesamowita. Niektórych zawodników nie poznawaliśmy, bo popełniali banalne błędy i po kolejnym z nich Kamil Osowski zdobył gola po kontrze i zrobiło się 7:4! Trzy gole różnicy to był ogromny kapitał, lecz Przepite postanowiły znowu utrudnić sobie sprawę i w 30 minucie „żółtko” obejrzał Kacper Jąkała. Piorun tego prezentu również nie wykorzystał, a gdy siły się wyrównały, stracił ósmego gola, za sprawą wszędobylskiego Piotrka Bujalskiego! To był nokaut! Tutaj nic nie miało się już prawa zmienić i chociaż ekipa z Rembertowa niemal non stop obstrzeliwała twierdzę przeciwników, to brakowało efektów. Gol z 38 minuty Krzyśka Zawadzkiego nic już nie zmienił i tym samym największa sensacja tego sezonu trzeciej ligi stała się faktem! Dawid pokonał Goliata i uczynił to w świetnym stylu. Wygrani wiedzieli, że nie mogą się dać rozpędzić rywalowi, często dopuszczali się fauli, ale tego wieczora właśnie tak trzeba było grać. Wybijać z rytmu, urywać cenne sekundy, frustrować rywala. Piorun dał się w to wciągnąć, a że był do tego wyjątkowo niedokładny, to musiał przełknąć gorycz bolesnej pigułki. Ale taki zimny prysznic może się przyda, bo po tylu łatwych zwycięstwach, ten zespół mógł pomyśleć, że na tym poziomie będzie nie do ruszenia. Do miana drużyny kompletnej sporo mu jednak brakuje i taka refleksja przyda się przed najważniejszą częścią sezonu. Co do Przepitych, to dokonali niemal niemożliwego. Przede wszystkim wreszcie zagrali na poziomie zawodników którymi dysponują i pozostaje żałować, że stało się to tak późno. Jednak to nie oznacza, że nie trzeba sobie stawiać kolejnych wysokich celów. Pierwszym i przy okazji najważniejszym, będzie udowodnienie, iż wtorkowa wiktoria nie była jedynie dziełem przypadku.