| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Głuszek Krzysztof
MVP
|
||||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
2 | |||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
1 | |||
| 0 |
Pergoł Kuba
|
1 | |||
| 23 |
Stojczyk Piotr
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 | |||
| 30 |
Urbanowski Rafał
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
||||
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 7 |
Jurkowski Adam
|
1 | |||
| 11 |
Mikos Michał
|
||||
| 10 |
Raczkowski Adrian
|
1 | |||
| 9 |
Panek Krystian
|
1 | 1 | ||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
|
1 | |||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
Gdy wybrzmiał ostatni gwiazdek w spotkaniu Mediki z FC United, podopieczni Krzyśka Rozbickiego mogli wziąć głęboki oddech. Wreszcie wygrali, dodatkowo nie stracili gola i było jasne, że ten sukces nakręci ich przed kolejnymi potyczkami. A najbliższą przeszkodą były Łabędzie. Zespół Maćka Pietrzyka, chociaż wygrał z Ryńskimi 6:4, to nie zachwycił. Pisaliśmy wtedy, że kto wie, czy nie oszczędzał już sił na kolejny pojedynek, zwłaszcza że sytuacja kadrowa zespołu nie jest najlepsza. Kontuzjowany jest Rafał Raczkowski, z urazem zmaga się także Maciek Pietrzyk, a już od dawna na parkiecie nie oglądaliśmy Marcina Czesucha. Ale w żaden sposób nie zmieniało to optyki, gdy patrzyliśmy na faworyta tej potyczki. Łabędzie miały przecież dodatkową mobilizację, bo przy porażce Bad Boysów z Al-Marem, triumf dawał im przodownictwo w tabeli. Stawka była więc spora i trzeba było dać z siebie wszystko.
Nie można jednak zapominać, że kto jak kto, ale Multi potrafi grać z faworytami. Znamy wiele przypadków, gdzie stawiana w roli chłopca do bicia, wchodziła na wyżyny swoich umiejętności i ucierała nosa wyżej notowanemu konkurentowi. Teraz było identycznie, jakkolwiek początek należał do Łabędzi. W 3 minucie wynik otworzył Krystian Panek i zdawało się, że będzie to początek wyrabiania sobie przewagi przez ekipę w granatowych koszulkach. Takie opinie okazały się jednak przedwczesne, bo już w 5 minucie Krystian Szóstak uratował piłkę która wylatywała na aut, po czym kopnął ją po dalszym słupku, a siła była wystarczająca, by Patryk Banaszkiewicz nie zareagował. Od czego jednak jest w ekipie faworytów Adrian Raczkowski. 120 sekund później decyduje się on na fantastyczne uderzenie z dystansu, którego Krzysiek Głuszek nie broni i wynik ponownie staje się przyjazny dla ekipy z Sulejówka i okolic. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, iż to trafienie będzie jednocześnie ostatnim w pierwszej połowie. Inna sprawa, że sytuacji było mało i ciekawiej zrobiło się dopiero pod koniec tej odsłony, gdy najpierw piłka strzelona przez Krzyśka Skrzata przeleciała minimalnie obok słupka bramki Krzyśka Głuszka, a lada moment w aluminium z ostrego kąta strzelił Kuba Pergoł. Medice nie udało się więc doprowadzić do remisu, ale czasu było jeszcze sporo. Pełne 20 minut i duże prawdopodobieństwo zatrzymywanych ostatnich 60 sekund. Kto by wtedy pomyślał, że właśnie ten element uratuje ekipę Krzyśka Rozbickiego od minimalnej porażki.
Zanim jednak doszło do emocjonującego finiszu, zawodnicy w biało-zielonych koszulkach znacznie podkręcili tempo i wypracowali sobie sporo okazji, by ponownie dopaść swojego konkurenta. W 24 minucie Krystian Szóstak niepotrzebnie podawał zamiast strzelać i ostatecznie nie dopisał do swojego konta ani gola ani asysty. W 25 minucie rajdem w swoim stylu popisał się Mateusz Kowalczyk – minął dwóch przeciwników, po czym uderzył w kierunku świątyni rywali – obok słupka. W odpowiedzi swoją szansę zmarnował także Adam Jurkowski. Wszystkich pogodził w 28 minucie Patryk Maliszewski. Ładne uderzenie z lewej nogi bezpośrednio z rzutu wolnego i jest 2:2! Sytuacja robi się coraz ciekawsza, a Łabędziom zaczyna się spieszyć. Gracze tej ekipy są coraz bardziej aktywni, oddają sporo strzałów, ale Krzysiek Głuszek radzi sobie z każdym z nich. Broni ręką, nogami, czasem całym ciałem. Nikt nie może znaleźć na niego sposobu, przez co Krystian Panek czy Michał Mikos regularnie łapali się za głowę po swoich strzałach. Był moment, w którym Multi praktycznie w ogóle nie opuszczała własnej połowy i będąc tak głęboko cofnięta, w końcu musiała skapitulować. W 38 minucie faworyci rozegrali rzut wolny po faulu na Michale Mikosie, Krystian Panek podał do Krzyśka Skrzata a ten zmusił do kapitulacji bramkarza rywali i Łabędzie były o dwie minuty od bardzo cennych trzech punktów. Zawodnicy mieli wręcz obowiązek, by dowieźć ten korzystny rezultat do końca, ale los miał inne plany. Na kilkanaście sekund przed końcem spotkania, piłka trafiła do Kuby Pergoła, który ładnym zwodem oszukał jednego z obrońców i zdecydował się na strzał z lewej nogi. Piłka leciała bardzo wolno, ale poturłała się takim torem, którego żaden z rywali nie był w stanie rozszyfrować. Sensacja stała się faktem! Podopieczni Maćka Pietrzyka nie mogli uwierzyć w to co się stało, lecz byli sami sobie winni. Tylko ich „zasługą” było, że nie rozstrzygnęli tego spotkania wcześniej, a jeżeli dajesz rywalowi drugie życie, to nie możesz być zdziwionym, gdy ten z niego skorzysta. Tym samym faworyci nie wykorzystali okazji, by zasiąść na wygodnym fotelu lidera, a co gorsze – dali sygnał innym zespołom, że wcale nie potrzeba tak dużo, by nawiązać z nimi równorzędną rywalizację. Jedno jest pewne – poziom zaprezentowany w starciu z Mediką, nie wystarczy by z Al-Marem czy Bad Boysami skasować korzystne dla siebie rezultaty, a wtedy cały sezon pójdzie na marne. Co do Multi, to chwała jej że grała do końca. Swój sukces zawdzięcza graczom, których trudno uznawać za liderów zespołu – Krzyśkowi Głuszkowi i Kubie Pergołowi. Ale remis z Łabędziami niczego jeszcze nie gwarantuje. W tamtym roku Medika pokonała przecież Ostropol a i tak zajęła ostatnie miejsce w tabeli. Jeśli więc historia ma się nie powtórzyć, trzeba wreszcie zacząć punktować z zespołami, które są w podobnej sytuacji jak ona.