| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Waś Dariusz
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
|
1 | |||
| 6 |
Chądzyński Rafał
|
||||
| 8 |
Maciejczuk Krystian
|
||||
| 16 |
Polak Łukasz
|
1 | |||
| 7 |
Ochman Krystian
|
||||
| 9 |
Kryszkiewicz Tomek
|
||||
| 21 |
Łuniewski Damian
|
||||
| 4 |
Wypyski Adam
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Wiechowicz Marcin
|
||||
| 0 |
Pietrak Marcin
|
||||
| 98 |
Król Krzysztof
|
2 | |||
| 8 |
Rudy Jarosław
|
1 | |||
| 28 |
Prasuła Sławomir
MVP
|
2 | |||
| 97 |
Pietrak Konrad
|
||||
| 23 |
Sitak Radosław
|
||||
| 17 |
Radomski Piotr
|
||||
| 79 |
Chrust Maciej
|
Promil rok 2017 zaczął w świetnym stylu. Pokonał MK-BUD, zremisował z Adrenaliną, spokojnie wygrał z Sokołami i styczeń miał zamiar zakończyć pozytywnym akcentem. Triumf nad Bartycką pierwotnie nie wydawał się zadaniem, które przysporzy Konradowi Bulikowi i spółce jakichkolwiek problemów. Przeciwnicy, chociaż o mały włos nie urwali w szóstej kolejce punktów jednemu z faworytów trzeciej ligi, okupowali dolną strefę tabeli i niewiele wskazywało na to, że po siódmej serii może się w tej materii cokolwiek zmienić. Koronnym argumentem za Promilem miała być młodość i szybkość, lecz akurat w tym konkretnym przypadku górę wzięły spryt i doświadczenie.
Zanim jednak zespół z Woli Rasztowskiej musiał zacząć godzić się z porażką, objął tutaj prowadzenie. Zasłużenie, bo był bardziej aktywny, stworzył kilka okazji i wreszcie za sprawą Konrada Bulika zmusił przeciwnika do rozpoczęcia gry ze środka boiska. Ale za tym trafieniem wcale nie poszły kolejne. Bartycka nie dała się stłamsić i chociaż nadal przewagę optyczną posiadał konkurent, to ekipa Radka Sitaka nie raz udowodniła, że w takiej roli czuje się nieźle, bo może wyprowadzać groźne kontry. Tyle że nawet gdy udało się stworzyć zagrożenie pod świątynią Darka Wasia, to żaden ze strzałów nie stanowił dla bramkarza przeciwników jakiejkolwiek trudności. Mogło się to zmienić w 16 minucie, gdy Piotrek Radomski miał naprawdę bardzo dużo czasu by oddać precyzyjne uderzenie, ale niepotrzebnie zdecydował się od razu na strzał i piłka poleciała obok słupka. Więcej zimnej krwi zachował za to Sławek Prasuła, który w 17 minucie doprowadził do remisu! To trafienie spotęgowało popłoch w szeregach Promilu. Za chwilę kolejną dobrą okazją dysponuje Bartycka, a konkretnie Krzysiek Król, lecz Darek Waś jest czujny i nie pozwala wpaść piłce do siatki. I wtedy znowu do akcji wkracza Sławek Prasuła i w 18 minucie zespół z Ząbek prowadzi! To było duże zaskoczenie, nie tylko dla obserwujących to spotkanie, lecz przede wszystkim dla przedstawicieli Promila. Gdzieś na krótką chwilę uciekła im koncentracja i to wystarczyło, by wynik zrobił się niekorzystny. Do końca konfrontacji było jednak jeszcze 20 minut i nikt nie miał wątpliwości, że faworyci nie odpuszczą.
I ledwo się rozpoczęła druga odsłona, a Promil przez premierowe 60 sekund był bardziej energetyczny, niż przez całą pierwszą połowę. Od razu zaatakował rywala, stworzył sobie również doskonałą okazję do wyrównania, lecz tym razem Konrad Bulik nie zdołał zmieścić piłki pod poprzeczką bramki Marcina Wiechowicza. To nie zniechęciło graczy w czerwonych koszulkach do kreowaniem następnych szans i w 23 minucie Krystian Maciejczuk strzelił Jomę dosłownie pół metra obok słupka! Jeszcze bliżej szczęścia, tyle że po stronie Bartyckiej, był Marcin Pietrak. Piłka po jego strzale wylądowała bowiem na aluminium, a trafienie na 1:3 mogło tutaj pozbawić nadziei zawodników Tomka Kryszkiewicza. A tak wciąż byli w grze i kombinowali na różne sposoby, jak przedrzeć się przez szczelną defensywę konkurenta. W 31 minucie znów przed szansą stanął Konrad Bulik, ale bramkarz Bartyckiej nie dał się oszukać i wynik ani drgnął. Aż wreszcie w 32 minucie zawodnik Promila w końcu zdobył gola! Problem w tym, że samobójczego. Na bramkę Darka Wasia uderzał Krzysiek Król a futbolówka tak niefortunnie odbiła się od Krystiana Ochmana, że wpadła do siatki obok zupełnie zaskoczonego bramkarza zespołu z Woli. Tym samym Bartycka była o kilka minut od drugiego zwycięstwa w sezonie. W 34 minucie postanowiła jednak utrudnić sobie sprawę. Marcin Wiechowicz przy jednej z interwencji złapał piłkę poza polem karnym i sędzia ukarał go żółtym kartonikiem. Podyktował też rzut wolny, a na mocny strzał zdecydował się Adam Wypyski, który zaskoczył strażnika świątyni rywali i mieliśmy 3:2! I sporo czasu do końca kary, lecz po Promilu widać było, że budowanie hokejowego zamka nie jest jego najsilniejszą stroną. Bartycka wyszła więc z opresji, jednak wtedy nie popisał się Marcin Pietrak. Za odkopnięcie piłki po gwizdku on również został odesłany na ławkę kar i podopieczni Tomka Kryszkiewicza otrzymali od losu kolejną szansę. Jeden strzał w poprzeczkę na przestrzeni 120 sekund to jednak zdecydowanie za mało, a na domiar złego niefrasobliwość tej ekipy spowodowała, że w 38 minucie Jarek Rudy miał przed sobą pustą bramkę! I zamiast do niej, posłał piłkę w słupek! To mogło się zemścić, lecz Promil nie potrafił wykorzystać swoich szans, a gdy siły się wyrównały, otrzymał decydujący cios. Tym razem Jarek Rudy nie miał problemów z wpisaniem się na listę strzelców i w ten sposób Bartycka mogła się cieszyć z najcenniejszego zwycięstwa w historii swoich występów w NLH. Nie była faworytem, lecz dzięki konsekwentnej postawie potrafiła osiągnąć swój cel. Niewiele jednak brakowało, by to starcie skończyło się podobnie do tego z Adrenaliną. Niepotrzebne żółte kartki mogły mieć katastrofalne konsekwencje i tylko nieskuteczność Promila spowodowała, że cała pula pojechała do Ząbek. Drużyna z Woli Rasztowskiej bez wątpienia ma problem ze strzelaniem goli, o czym świadczy fakt, że jej najskuteczniejszymi zawodnikami są obrońcy. Gdyby swoje dołożyli też napastnicy, mecze jak ten Promil wygrywałby w cuglach. Nie umniejszamy jednak sukcesu triumfatorów, tym bardziej, że na pewno nie było im łatwo podnieść się po kuriozalnej porażce z Adrenaliną. Nie zabrakło im jednak charakteru, co w połączeniu z mądrą grą dało efekt, na jaki Radek Sitak czekał od początku sezonu. W tym przypadku zdecydowanie lepiej późno, niż wcale. Brawo!