| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krawczyk Michał
|
1 | |||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
||||
| 13 |
Bukowicki Konrad
|
||||
| 11 |
Waliłko Maciej
|
2 | |||
| 48 |
Małaszczuk Michał
|
||||
| 6 |
Kopania Hubert
MVP
|
1 | |||
| 68 |
Ryszewski Jan
|
2 | |||
| 0 |
Jędrzejczyk Michał
|
||||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 9 |
Ekiert Paweł
|
||||
| 4 |
Świderski Artur
|
||||
| 0 |
Zawadzki Krzysztof
|
1 | 1 | ||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
||||
| 77 |
Minkina Michał
|
1 | |||
| 10 |
Lubelski Sławomir
|
1 | |||
| 62 |
Wróbel Mariusz
|
Gołym okiem widać, że ostatnio nie dzieje się najlepiej w zespole Pioruna. Już z Angry Bears było bardzo blisko sensacyjnej straty punktów, a z Przepitymi Talentami czara goryczy się przelała. Słaba gra spowodowała, że drużyna straciła miano niezwyciężonej i już wtedy pisaliśmy, że to dobry znak dla innych ekip, które starcie z Piorunem mają dopiero przed sobą. Choćby dla Atomowych Orzechów, bo niby w czym są one słabsze od Przepitych? Kadrowo na pewno nie, ale problem leżał gdzie indziej. Od wielu sezonów kłopot sprawia zawodnikom dyscyplina taktyczna i brak konsekwencji w grze. Przeciwko jednemu z faworytów trzeciej ligi, podopieczni Adriana Ziółkowskiego nie mieli jednak nic do stracenia, a dodatkowo przeciwnik miał tego wieczora problemy kadrowe. Nie było podstawowego bramkarza oraz Patryka Strzeleckiego, co oczywiście mogło mieć wpływ na losy tej potyczki. Czy na boisku było widać ich brak?
Z perspektywy czasu można powiedzieć, że tak. Zarówno atak drużyny Artura Świderskiego, jak i bramka nie funkcjonowały na najwyższym poziomie, chociaż trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Zmiennicy robili co mogli, lecz te wszystkie zawirowania w składzie spowodowały, że niektórych zawodników trzeba było przesunąć nie na swoje pozycje i po kilku z nich widać było, iż nie grają tego, do czego nas przyzwyczaili. Ale mimo to początek spotkania był dla Pioruna obiecujący – to ta drużyna miała więcej okazji do objęcia prowadzenia a w 8 minucie, po błędzie Michała Krawczyka, Sławek Lubelski strzelił nawet w poprzeczkę! Orzechy potrafiły się jednak odgryzać i w 10 minucie to one otworzyły worek z bramkami! Gola zdobył Hubert Kopania i to trafienie na tyle pozytywnie wpłynęło na zespół w zielonych koszulkach, że za chwilę było już 2:0! Podanie z autu, piłkę dostaje Maciek Waliłko a odległości w kryciu są tak duże, że były zawodnik Gold-Dentu może zrobić z piłką co chce i ostatecznie strzela na bramkę, a Paweł Ekiert musi po raz drugi wyciągać futbolówkę z siatki. Sytuacja dla Pioruna zrobiła się więc bardzo niekomfortowa. Chcąc odrobić straty, musieli się przecież mocno odsłonić, a przypominamy sobie, jak skończyło się to tydzień temu, gdzie niemal każde niedokładne podanie powodowało kontrę Przepitych i bramkę. Ale nie było wyjścia. Zespół w błękitnych koszulkach powoli zdobywał teren, aż wreszcie w 16 minucie Krzysiek Zawadzki wykorzystał podanie Sławka Lubelskiego i trafienie kontaktowe stało się faktem. W pierwszej połowie na więcej zespołu z Rembertowa nie było już stać, ale dobra dla nich informacja pojawiła się w 20 minucie. Żółtą kartkę zobaczył bowiem Hubert Kopania, a to oznaczało, iż na początku drugiej odsłony, Piorun miał do dyspozycji jednego gracza więcej.
Wykorzystanie tej przewagi było obowiązkiem, lecz mimo dwóch niezłych okazji, jakie udało się stworzyć, ani Artur Świderski ani Sławek Lubelski nie byli w stanie pokonać Michała Krawczyka. Co gorsze – gdy siły się wyrównały, w 24 minucie „żółtko” obejrzał Sławek Lubelski i teraz to Piorun musiał mieć się na baczności, by nie pozbawić się szans na powrót do meczu. I zrobił to, co do niego należało – dobrze ustawiając się w obronie, nie pozwolił konkurentowi by ten choćby raz zagroził Pawłowi Ekiertowi. A skoro obydwie drużyny postanowiły, że bramki będą zdobywały wyłącznie w sytuacjach, gdy stan liczebny jest identyczny, to z niecierpliwością oczekiwaliśmy kto zada następny cios. W 27 minucie blisko tego był Adam Andrzejewski, który poszedł z piłką na przebój i chociaż był ewidentnie faulowany, oddał mocny strzał, który kapitalnie obronił bramkarz przeciwników. Odpowiedź Pioruna była jeszcze lepsza – w 29 minucie o swoich strzeleckich umiejętnościach przypomina Michał Minkina i mamy remis! Wydaje się też, że przewaga psychologiczna jest po stronie obozu Artura Świderskiego i to się potwierdza w kolejnych fragmentach spotkania. W 30 minucie sam kapitan o mało nie zdobywa gola, strzelając z bliskiej odległości obok słupka. Z kolei na 5 minut przed końcem meczu, dobrą okazją dysponuje Krzysiek Zawadzki, ale i jemu brakuje precyzji. Gol wisi jednak w powietrzu, bo Atomowe są za bardzo cofnięte. Do tego prawie w ogóle nie stwarzają zagrożenia, a w takich okolicznościach trudno liczyć na cud. Ale ten się jednak wydarzył! Orzechy zdobyły bowiem gola z niczego – dalekie podanie zaliczył Michał Krawczyk, a Adam Andrzejewski umiejętnie przedłużył tor lotu piłki głową i futbolówka wpadła do siatki obok zaskoczonego Pawła Ekierta! Teraz Atomowym pozostawało utrzymać przewagę, co przy zaciekle atakującym oponencie nie było łatwe. Zdenerwowani przedstawiciele Pioruna byli jednak bardzo niedokładni i tuż przed końcową syreną wykorzystał to Maciek Waliłko, który zdobył gola nr 4, pieczętując niespodziewany triumf zespołu, na który chyba nikt tutaj nie stawiał. Potwierdziło się, że Orzechy to ekipa nieobliczalna i w kontekście tego triumfu aż szkoda dwóch niepotrzebnych remisów z Bartycką czy Sokołami, bo dziś ich sytuacja w tabeli pozwalałaby na włączenie się do walki o awans. Ale taki już urok tego zespołu. Z kolei Piorun, któremu awans po pierwszych kolejkach dawaliśmy niemal w ciemno, bardzo skomplikował swoją sytuację. W najbliższy wtorek prawdopodobnie rozstrzygnie się jego „być albo nie być” w drugiej lidze. Porażka albo remis mogą zniweczyć wysiłek całego sezonu, dlatego bez względu na to co dzieje się w tej drużynie, trzeba odłożyć wzajemne pretensje na bok i powrócić do gry sprzed kilku kolejek. Łatwo nie będzie, ale Piorun tę nerwową końcówkę zafundował sobie na własne życzenie.