| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Głuszek Krzysztof
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 10 |
Kowalczyk Mateusz
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
||||
| 0 |
Pergoł Kuba
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
||||
| 23 |
Stojczyk Piotr
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 33 |
Kaim Błażej
|
||||
| 10 |
Maliszewski Paweł
|
||||
| 9 |
Rychta Adrian
|
1 | |||
| 13 |
Godlewski Łukasz
MVP
|
3 | 2 | ||
| 6 |
Lęgas Maciej
|
1 | |||
| 18 |
Godlewski Paweł
|
1 | |||
| 0 |
Bieńczyk Maciej
|
2 | |||
| 19 |
Błoński Rafał
|
||||
| 0 |
Adamski Mateusz
|
||||
| 13 |
Baran Adam
|
||||
| 23 |
Rychta Marcin
|
1 |
Marcin Rychta z trzech ostatnich spotkań jakie czekały przed tą kolejką Al-Mar najbardziej obawiał się pierwszego. Biorąc pod uwagę, że w tej trójce poza Multi-Mediką są jeszcze Łabędzie i Lambada, było to trochę dziwne. Ale tylko dla niewtajemniczonych. Medyczni od zawsze byli dla ekipy z Wołomina niewygodnym przeciwnikiem, bo prezentują taki styl gry, który Al-Marowi wybitnie nie pasuje. Co gorsze – Multi złapała ostatnio niezłą formę i po urwaniu punktów jednemu z faworytów rozgrywek, chciała to samo uczynić z następnym. Skład miała niezły, dało się też zauważyć optymizm w szeregach zespołu Krzyśka Rozbickiego, więc nic nie stało na przeszkodzie, by po raz kolejny uprzykrzyć życie zawodnikom w charakterystycznych, czarnych koszulkach. Tym razem skończyło się jednak tylko i wyłącznie na chęciach...
To spotkanie dla Mediki zaczęło się źle od pierwszego gwizdka sędziego. Już w drugiej minucie Łukasz Godlewski zagrał piłkę z rzutu rożnego do Adriana Rychty, a ten nie miał problemów by z bliskiej odległości wbić ją do siatki i było 1:0. Autor tej bramki mógł z kolei w 6 minucie zaliczyć efektowną asystę. Z jego podania nie skorzystał jednak Łukasz Godlewski, który zamiast poszukać jednego z rogów bramki Krzyśka Głuszka, uderzył futbolówką o ścianę. Ale dopóki Al-Mar przebywał na połowie rywala i nawet nie wykorzystywał wszystkich stwarzanych przez siebie okazji, to wszystko było w porządku. Gorzej, gdyby oddał inicjatywę Medice, na co jednak się nie zapowiadało, bo zawodnicy w biało-zielonych kostiumach z rzadka przekraczali linię środkową boiska i nie byli w stanie przedrzeć się przez dobrze ustawioną defensywę konkurenta. Sami mieli natomiast ogromne problemy, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. I właśnie po kolejnym z nich stracili drugą bramkę. Do podania Maćka Bieńczyka świetnie złożył się Paweł Godlewski i Krzysiek Głuszek znowu musiał wyciągać piłkę z siatki. Czyżby zamiast wyrównanego widowiska, mieliśmy być świadkami jednostronnej rywalizacji? Wiele na to wskazywało, bo nawet jeżeli outsiderom udawało się zagrozić bramce Błażeja Kaima, to ten był czujny i nie dawał okazji do radości napastnikom rywala. Z kolei w 15 minucie pech dopadł Piotrka Stojczyka. Po strzale z rzutu wolnego Maćka Bieńczyka, Joma niefortunnie odbiła się od nóg zawodnika Multi i zaskoczyła jej bramkarza. Przegrywający nie potrafili się otrząsnąć po tych ciosach i w końcówce pierwszej odsłony otrzymali czwartego „sierpowego”. Tym razem ładnym uderzeniem z woleja popisał się Łukasz Godlewski i chociaż w tym sezonie mieliśmy już przykłady odrabiania podobnych strat, to tutaj nic nie wskazywało na to, że losy meczu mogą się odwrócić.
Nic takiego też nie nastąpiło. Może i Medyczni byli w drugiej połowie nieco bardziej zdeterminowani, ale wiązało się to z obniżeniem poziomu zaangażowania po stronie Al-Maru. Faworyci wiedzieli, że spokojnie dowiozą zwycięstwo do ostatniego gwizdka i nie musieli się przemęczać. A nawet gdy zawodzili, to skuteczne interwencje Błażeja Kaima powodowały, że po stronie ekipy Krzyśka Rozbickiego nadal było okrągłe zero. A gdy przegrywający wyczerpali swoją amunicję, do gry wrócili faworyci. W 35 minucie Łukasz Godlewski zdobywa swoją drugą, a piątą dla drużyny bramkę w tym spotkaniu. W 38 minucie również Maciek Lęgas wpisuje się do meczowego protokołu, a lada moment robi się już 7:0, gdy ponownie sposób na Krzyśka Głuszka znajduje Łukasz Godlewski. To była egzekucja i aż tak wysokiego rezultatu zwycięzcy chyba nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu się nie spodziewali. Pod koniec meczu chcieli zresztą nie tylko jak najwięcej goli zdobyć, ale też nie dopuścić do jakiejkolwiek straty. I to się udało, bo chociaż w 39 minucie Krystian Szóstak miał wyborną okazję, by zaliczyć trafienie honorowe, to ostatecznie trafił słupek i w ten nieszczęśliwy sposób, przykry środowy wieczór dla Multi-Mediki dobiegł końca. Spodziewaliśmy się znacznie więcej po Patryku Maliszewskim i spółce, ale dobra gra Al-Maru nie pozwoliła im na cokolwiek. Dawno nie widzieliśmy, by przegrani byli tak pokiereszowani, bo nawet gdy wysoko ulegali Łabędziom czy Bad Boys, to potrafili napędzić przeciwnikowi strachu, a tutaj nic takiego nie miało miejsca. Wszystko szło utartym torem, w kierunku bolesnej porażki. O tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć, tym bardziej, iż przed Mediką dwa poważne wyzwania. W ósmej i dziewiątej kolejce zetrze się ona z innymi kandydatami do spadku i wtedy nie będzie mogła odpuścić ani na chwilę. W przeciwnym wypadku znajdzie się tam, gdzie powinna być już w tym roku, czyli w trzeciej lidze. Al-Mar pokazał z kolei moc. I jeżeli faktycznie jest tak, iż miało to być najtrudniejsze z trzech ostatnich spotkań, to strach pomyśleć, jak wysoko bracia Rychta i spółka rozniosą Łabędzie i Lambadę. To oczywiście lekka prowokacja, bo nikt się nie spodziewał, że w siódmej kolejce faworyci do awansu odniosą tak łatwe zwycięstwo. Ekipa z Wołomina ma ten komfort iż wszystko jest w jej nogach. Nie trzeba się na nikogo oglądać i wystarczy skupić na własnych potyczkach. Forma pokazuje, że Al-Mar powinien sobie z tym wyzwaniem spokojnie poradzić, ale w tym sezonie wiele razy widzieliśmy, jak męczy się z drużynami, z którymi w teorii nie powinien mieć problemu. A presja będzie ogromna, bo jeśli znowu nie uda się wywalczyć awansu, to Al-Mar będzie na niechlubnym podium największych rozczarowań jubileuszowej edycji.