| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 15 |
Błaszczyk Maciej
|
||||
| 10 |
Zakrzewski Sebastian
|
||||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
||||
| 23 |
Reda Łukasz
|
||||
| 14 |
Siuchta Bartosz
|
||||
| 8 |
Godlewski Jakub
|
||||
| 13 |
Godlewski Kamil
|
||||
| 27 |
Wyszomirski Mateusz
|
||||
| 6 |
Antoniuk Kacper
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Włodarz Tomasz
|
||||
| 4 |
Szulim Konrad
|
1 | |||
| 19 |
Gontarz Mateusz
|
2 | |||
| 4 |
Szulim Karol
|
1 | |||
| 4 |
Roguski Paweł
|
||||
| 3 |
Śliwowski Kamil
MVP
|
2 | |||
| 53 |
Skotnicki Janek
|
||||
| 3 |
Babicki Bartek
|
||||
| 20 |
Dąbrowski Kamil
|
Było to spotkanie o sześć punktów. Ze względu na słabe wyniki w ostatnich kolejkach, zarówno Lambada jak i JSJ Development nie mogły być pewne drugoligowego bytu i zdawały sobie sprawę z rangi środowej konfrontacji. Ciężko było wskazać faworyta, chociaż fakt, że Deweloperzy właśnie zainstalowali na bramkę już czwartego w tym sezonie golkipera, na pewno nie był dla nich optymistycznym prognostykiem. Wiadomo ile na hali znaczy dobry bramkarz, jakkolwiek całej sytuacji nie można było demonizować. Przykład Łabędzi pokazuje, że i bez nominalnego golkipera można osiągać bardzo dobre wyniki i taki też cel przyświecał zespołowi Sebastiana Zakrzewskiego na ostatnie kolejki. Lambada nie zamierzała ułatwiać rywalowi zadania i w związku z tym całe spotkanie było bardzo wyrównane, a o końcowym rozstrzygnięciu zadecydowały detale.
W pierwszej połowie bramek jednak nie uświadczyliśmy. Okazji nie brakowało, kilka z nich podchodziło pod stuprocentowe, ale zawsze czegoś brakowało. Wszystko zaczęło się w 2 minucie, gdy Tomek Włodarz obronił strzał Sebastiana Zakrzewskiego, a po chwili swoich sił spróbował Mateusz Ordyniak, ale źle trafił w piłkę i skończyło się na strachu. W 6 minucie o pokonanie Maćka Błaszczyka starał się zadbać kapitan Lambady – Paweł Roguski. I on musiał się jednak obejść smakiem, podobnie jak w 9 minucie Karol Szulim. Na kolejną dobrą okazję przyszło nam poczekać do 15 minuty. Wtedy Bartek Siuchta ładnie urwał się po skrzydle, nie dał sobie odebrać piłki Jankowi Skotnickiemu, tyle że strzał nie był już tak efektowny jak sam rajd i Tomek Włodarz ponownie nie miał kłopotów z interwencją. Z kolei najlepsza szansa dla Lambady miała miejsce w 18 minucie. Wtedy kapitalnym uderzeniem z lewej nogi popisał się Kamil Śliwowski, ale Maciek Błaszczyk udowodnił, że nieprzypadkowo to on wziął się na siebie funkcję golkipera, bo fantastyczną paradą uchronił zespół od niechybnej utraty bramki. Deweloperzy mieli natomiast wyborną okazję, by tuż przed przerwą zdobyć bramkę do szatni. Stratę popełnił Karol Szulim, a skorzystał na niej Sebastian Zakrzewski, który był sam na sam z golkiperem Lambady, ale sytuacje „1 na 1”, strażnik świątyni ekipy Pawła Roguskiego potrafić bronić akurat jak mało kto. Goli się więc nie doczekaliśmy, jednak nie mieliśmy wątpliwości, że gdy zawodników dopadnie zmęczenie i koncentracja nie będzie już na takim poziomie co w pierwszej połowie, to bramki w końcu padną. A przynajmniej taką żyliśmy nadzieją.
Finałowe 20 minut rozpoczęło się od mocnego uderzenia. Akcja goniła akcję, a wyborne okoliczności by wreszcie wpisać się na listę strzelców zmarnował w 23 minucie Bartek Babicki. Wszystko zaczęło się od Pawła Roguskiego, który minął dwóch rywali, „dziugnął” piłkę w kierunku swojego młodszego kolegi a ten posłał ją minimalnie obok słupka! W odpowiedzi Deweloperzy postraszyli swoich oponentów próbami Sebastiana Zakrzewskiego i Mateusza Ordyniaka, jednak w obydwu przypadkach bramka okazywała się dla strzelających zdecydowanie za mała. W 31 minucie JSJ spróbowało po raz trzeci w tej połowie, ale kapitan tego zespołu nie potrafił znaleźć sposobu na Tomka Włodarza, co w konsekwencji miało opłakane skutki. Kilkanaście sekund później z piłką po skrzydle zabrał się Kamil Śliwowski. Przebiegł z nią kilkanaście metrów i w odpowiedniej chwili wbił ją w pole karne, a tam czekał już Mateusz Gontarz, który z najbliższej odległości wepchnął Jomę do siatki i na tablicy świetlnej wreszcie pojawiła się inna cyfra niż 0! A Lambada nie spoczęła na laurach, tylko poszła za ciosem i w 34 minucie objęła dwubramkowe prowadzenie. Znowu asystentem był Kamil Śliwowski, a mocnym strzałem popisał się Konrad Szulim i Maciek Błaszczyk znów mógł jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Teraz przegrywający nie mieli już czego bronić i starali się rzucić na przeciwnika, ale ten umiejętnie odsuwał zagrożenie od własnego pola karnego, by na 120 sekund przed końcem pojedynku zadać decydujący cios. Karol Szulim wypatrzył niepilnowanego Mateusza Gontarza, a ten plasowanym strzałem podstemplował niezwykle cenny triumf zespołu z Kobyłki! Ale bez względu na wynik trzeba uczciwie przyznać, iż spotkały się ekipy o zbliżonym potencjale. Lambada miała trochę więcej szczęścia i więcej indywidualności, a bardzo dobrą robotę wykonał tego wieczora również Tomek Włodarz. Podopieczni Pawła Roguskiego zapewnili sobie tym sposobem udział w drugiej lidze na przyszły sezon i co by nie mówić – przy tak wyrównanej stawce, gdzie każdy punkt trzeba było wyszarpać, jest to ich sukces. Dobrej drużyny nie da się zbudować w kilka miesięcy, a nie zapominajmy, że to tak naprawdę nowy twór, który z poprzednimi latami nie ma za wiele wspólnego. Już jest nieźle, a powinno być jeszcze lepiej. A co dalej z JSJ? Chłopakom nie udało się wyskoczyć ze strefy spadkowej, a by tak się stało zostały im już tylko dwie próby. Kluczowa będzie chyba pierwsza z nich, gdy po drugiej stronie boiska stanie Multi-Medica. Jeśli Deweloperzy nie zapunktują, to chyba nic nie uratuje ich przed degradacją. To będzie kluczowe 40 minut w tym sezonie i podopieczni Sebastiana Zakrzewskiego muszą je wykorzystać do cna. W przeciwnym wypadku w przyszłym sezonie będą murowanym faworytem do mistrzostwa, ale tylko... trzeciej ligi.