| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Puławski Sebastian
|
||||
| 20 |
Popiół Tomasz
|
||||
| 12 |
Częścik Marcin
|
1 | |||
| 11 |
Różycki Robert
|
1 | |||
| 7 |
Ryński Kamil
|
2 | |||
| 10 |
Augustyniak Damian
|
||||
| 5 |
Woźniak Krzysztof
|
1 | |||
| 0 |
Szubierajski Adrian
|
||||
| 47 |
Borkowski Sebastian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
1 | |||
| 3 |
Stańczak Radosław
|
||||
| 8 |
Matejak Adam
|
3 | 3 | ||
| 99 |
Domżalski Mateusz
MVP
|
3 | 1 | ||
| 8 |
Woźniak Albert
|
||||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
||||
| 26 |
Bylak Konrad
|
1 | |||
| 13 |
Kurek Grzegorz
|
||||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
||||
| 97 |
Brzózka Zbigniew
|
Żeby Bad Boys mogli potraktować porażkę z Al-Marem jako wypadek przy pracy, musieli pokonać Ryńskich. A przypomnijmy, że ta ekipa napędziła mnóstwo strachu najbliższym rywalom Złych Chłopców, co tylko wzmacniało myśl, iż nie można jej lekceważyć. Kamil Ryński i spółka to drużyna dobrze broniąca i skutecznie kontratakująca, chociaż jej ostatnie strzeleckie osiągnięcia raczej nie powalały. Nic dziwnego – od czwartej kolejki nie może grać Sebastian Ryński, a kilka kolejek odpuścił również Sebastian Borkowski. W związku z tym i wyniki były różne, chociaż żadnego meczu, nawet gdy nie mieli rezerwowych, za darmo nie oddali. Teraz mieli jednak przed sobą niezwykle wymagającego oponenta, który zdawał sobie sprawę, że wygrywając ten mecz, może zrobić milowy krok w kierunku awansu do pierwszej ligi. I zrobił!
Drużyna z Ostrówka błyskawicznie rozpoczęła obstrzeliwanie bramki przeciwnika. W 2 minucie kapitalnym uderzeniem po dalszym słupku popisał się Paweł Szczapa i zaskoczony Sebastian Puławski nie miał szans na skuteczną interwencję. To było coś, czego Bad Boysom zabrakło w spotkaniu z Al-Marem – wtedy przez długi czas mieli przy swoich okazjach pecha, a tutaj pierwsze uderzenie i od razu gol. Ale to wcale nie zdołowało Ryńskich. Wręcz przeciwnie – gracze w zielonych koszulkach mieli dwie doskonałe okazje do wyrównania. Najpierw Marcin Częścik dobrym podaniem uruchomił Tomka Popioła, a ten nieźle strzelił, lecz jeszcze lepszą interwencją popisał się Albert Michniewicz. Golkiper Bad Boys nie dał się też pokonać w 6 minucie Damianowi Augustyniakowi, gdy po intuicyjnej obronie futbolówki ręką, kolejnego rywala zmusił do złapania się za głowę. W tym okresie naprawdę ciężko było cokolwiek zarzucić Ryńskim, ale jak na złość fatalny w skutkach błąd przytrafił się Adrianowi Szubierajskiemu. Jego podanie w kierunku własnego bramkarza było tak niechlujne, że piłka zamiast pod stopami Sebastiana Puławskiego, zameldowała się w siatce! Tym samym faworyci nawet się specjalnie nie wysilając, mieli już dwa gole przewagi. Aż do 13 minuty. Wtedy ładnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Krzysiek Woźniak i Albert Michniewicz skapitulował po raz pierwszy. Na odpowiedź drużyny Grześka Kurka długo nie musieliśmy czekać i w kolejnej akcji wynik na 3:1 zmienił Mateusz Domżalski. Ale Deweloperzy i tym się nie przejęli, konsekwentnie realizując własną taktykę, która w 18 minucie przyniosła im po raz drugi trafienie kontaktowe. Autorem gola był Kamil Ryński, a ponieważ więcej bramek już w tej odsłonie nie obejrzeliśmy, to z niecierpliwością oczekiwaliśmy drugiej.
Mieliśmy nadzieję, że scenariusz, w którym pada gol za golem, będzie trwał jeszcze długo. Ale przeliczyliśmy się. Gdy w 24 minucie swoją pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył Adam Matejak, wszystko zaczęło się układać po myśli faworytów. Rezultat 4:2 pozwalał im na swobodę w grze, co od razu przełożyło się na rezultat. W 26 minucie dwójkowa akcja między Adamem Matejakiem i Mateuszem Domżalskim i jest 5:2. Sytuacja Ryńskich robi się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy w 27 minucie żółtą kartkę ogląda Marcin Częścik, a Adam Matejak takich okazji nie przebacza i Źli Chłopcy mieli w tym momencie już cztery gole zapasu! A po przegrywających widać było frustrację. Tego spotkania nie dało się już wyciągnąć, a to nigdy nie działa dobrze na psychikę poszczególnych graczy. Nic dziwnego, że kolejni z nich przestawali panować nad swoimi zachowaniami i coraz częściej dopuszczali się fauli, które sędzia traktował odpowiednim taryfikatorem. W 32 minucie na ławkę kar został odsunięty Sebastian Borkowski i chociaż decyzja arbitra była słuszna, to i tak spotkała się z ostentacyjnym zachowaniem przedstawiciela Deweloperów. Na ich szczęście Bad Boys nie dążyli do pogromu za wszelką cenę i gola numer siedem zdobyli dopiero w 38 minucie. Oponent odpowiedział trafieniem Kamila Ryńskiego, ale wszystko spuentował rozgrywający bardzo dobre zawody Mateusz Domżalski. Wynik 8:3 poszedł więc w świat. Nie pozostawił on złudzeń kto jest lepszy i był odzwierciedleniem tabeli. Lider spotkał się z ligowym średniakiem i dobitnie mu udowodnił, że ligowa hierarchia nie kłamie. Pierwsza połowa była jeszcze w miarę wyrównana, lecz druga to już teatr jednej ekipy. Przegrani – jak to często mają w zwyczaju – za swoje niepowodzenie obwinili po części sędziego, który według nich popełnił błąd przy jednej z bramek dla przeciwników, ale nie ma wątpliwości, że nawet jeżeli jakiekolwiek niedopatrzenie ze strony rozjemcy było, to na wybór zwycięzcy wpływu nie miało. Lider drugiej ligi jest tym samym o jedno zwycięstwo od pierwszej ligi! Jeżeli Adam Matejak i spółka pokonają w środę FC United, to około północy staną się pełnoprawnymi uczestnikami najwyższej klasy rozgrywkowej w Nocnej Lidze! Pokażcie nam jedną osobę, która przewidziała by to rok czy dwa lata temu. Trudno w to uwierzyć, ale dzieje się to na naszych oczach i nie ma w tym krzty przypadku. Niech to jednak nie pozbawi koncentracji zawodników, bo ich sytuację można porównać do rzutu karnego. Jego odgwizdanie wcale nie oznacza bramki. Końcówka sezonu będzie też emocjonująca dla Ryńskich. Siedem punktów to dość pokaźny kapitał jak na zespół broniący się przed spadkiem, a i terminarz jest dla Deweloperów niezły. Zarówno z Ormedem jak i FC United markowianie mogą spokojnie powalczyć i chyba nawet jeden punkt wystarczy, by zachować drugoligowy statut. Niby nic prostszego, ale trzeba pozostać czujnym.