| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Bieniek Krzysztof
|
||||
| 5 |
Kozicki Damian
|
||||
| 89 |
Romańczuk Adrian
|
||||
| 9 |
Walaszczyk Zbigniew
|
||||
| 13 |
Kotuła Rafał
|
||||
| 10 |
Kwiatkowski Grzegorz
|
||||
| 4 |
Janowski Artur
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
1 | |||
| 5 |
Budek Konrad
MVP
|
3 | |||
| 0 |
Wardaszka Maciej
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
2 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 | |||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
||||
| 11 |
Prus Przemysław
|
3 | |||
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
Multi-Medica nie ustaje w walce o 1.ligę. Jedna porażka z AGD Marking absolutnie nie przekreśla ich szans w uzyskaniu promocji i sami zawodnicy wydaje się, że wychodzą z podobnego założenia. Podopieczni Krzyśka Rozbickiego chcą wygrywać kolejne spotkania, a ponieważ trzy, kóre dotychczas rozwiązali na swoją korzyść uczynili z dwucyfrową liczbą goli, to Gaciula miała się czego obawiać. W dodatku ekipa Damiana Kozickiego nie mogła skorzystać z Michała Sieńko, a każdy kto widział mecz FCG wie, jak ważny jest to zawodnik w ich taktyce. Trzeba sobie jednak radzić bez względu na okoliczności i z takim postanowieniem gracze w czarnych koszulkach przystąpili do rywalizacji z faworyzowanymi przeciwnikami. I na początku wyglądało to nieźle. Co prawda jak zwykle szalał Konrad Budek, ale jego strzały były umiejętnie blokowane, a w innych sytuacjach albo dobrze bronił Krzysiek Bieniek, albo Gaciuli sprzyjało szczęście. A w 10 minucie Rafał Kotuła, po podaniu Damiana Kozickiego miał nawet szansę by otworzyć wynik dla skazanych na porażkę, lecz Mateusz Baj zachował czujność i obronił strzał przeciwnika. Ze szkodą dla widowiska, bo od tego momentu Multi była już nie do zatrzymania. W 14 minucie worek z bramkami rozwiązał Tomek Matuszewski, a w krótkim odstępie czasu na listę strzelców wpisał się dwukrotnie Konrad Budek. Zwłaszcza pierwszy gol w wykonaniu tego zawodnika mógł zaimponować, gdy z prawej nogi uderzył w samo okienko brami Gaciuli i Krzysiek Bieniek, chociaż był dobrze ustawiony, nie dał rady odbić futbolówki. Na domiar złego, tuż przed końcem pierwszej połowy, sędzia wyciągnął żółtą kartkę w kierunku Zbyszka Walaszczyka, a żądna goli Multi-Medica wykorzystała ten fakt i Patryk Maliszewski zakończył pierwszą odsłoną zainkasowaniem swojego pierwszego trafienia. Do przerwy wynik brzmiał 4:0. A dla Gaciuli nie widać było światełka w tunelu. Gra zupełnie im się nie kleiła, co wpływało na ich kondycję psychiczną. Zniechęcenie dało się zaobserwować z daleka, a gdy gra została wznowiona i Multi błyskawicznie dorzuciła dwa gole (z czego pierwszego już po 8 sekundach!), przegrywający wyglądali jakby mieli dość piłki na przynajmniej kilka dni. W dodatku, nawet gdy udawało im się przedostać pod bramkę rywala, to razili tam nieskutecznością, co powodowało jeszcze większą frustrację. A Medyczni nie zważając na to wszystko robili swoje. W 29 minucie Krystian Szóstak podwyższa na 7:0, w 32 minucie Konrad Budek na 8:0, a później dwa gole dołożył jeszcze Przemek Prus i Multi może się pochwalić już czwartym meczem, w którym zdobywa przynajmniej 10 bramek. W dodatku tym razem, udało się również gola nie stracić, chociaż przeciwnicy mieli pod koniec potyczki przynajmniej dwie 200% okazje, by zaliczyć honorowe trafienie. Ale ani Rafał Kotułą, ani Zbyszek Walaszczyk nie znaleźli recepty na dobrze interweniującego Mateusza Baja i tym sposobem masakra stała się faktem. To mocne słowa, ale niestety w pełni oddające postawę Gaciuli. Niektórym zawodnikom nie chciało się już nawet wchodzić na parkiet, a inni chcieli go jak najszybciej opuścić. Oby tylko wzajemne pretensje, nie odbiły się na ich dalszej postawie i frekwencji, zwłaszcza że liczba zawodników wpisanych do składu nie powala na kolana. Cóż, takie mecze również się zdarzają i trzeba wyciągnąć z nich wnioski. W przeciwnym wypadku nowy sezon podopieczni Damiana Kozickiego rozpoczną w najniższej klasie rozgrywkowej. Multi takiego scenariusza brać pod uwagę nie musi. Mimo braku kilku ważnych zawodników i tak spokojnie wypunktowała rywala. Ale za dwa tygodnie Krzysiek Rozbicki musi się postarać, by wszyscy najlepsi zawodnicy stawili się o godzinie 20:00, 22 stycznia. Rywalem Medycznych będzie wtedy FC Białowieska i jeśli to spotkanie zakończy się porażką "biało-zielonych", to stanie się jasne, że pociąg z napisem "1.liga" odjedzie im w sposób definitywny. A to może też spowodować, iż takiego gracza jak Konrad Budek nie uda się utrzymać w zespole. Zresztą całemu zespołowi trudno będzie o motywację, jeśli znów przyjdzie im walczyć zaledwie na drugoligowym froncie. I chociaż nie wszystko zależy już od nich, to dopóki jest szansa, muszą wycisnąć z niej tyle, ile się tylko da.