| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Jędrzejek Maciej
|
||||
| 6 |
Ochocki Michał
|
||||
| 21 |
Cymbalak Grzegorz
|
||||
| 9 |
Marzewski Przemysław
|
||||
| 77 |
Orłowski Michał
|
||||
| 8 |
Boroszko Kacper
|
1 | |||
| 87 |
Kulesza Bartosz
|
||||
| 12 |
Rusowicz Rafał
|
||||
| 5 |
Skłodowski Bartosz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Dudek Marcin
|
1 | |||
| 4 |
Kuciak Wojciech
|
1 | |||
| 10 |
Włodyga Maciej
MVP
|
1 | |||
| 7 |
Marcinkiewicz Adam
|
2 | |||
| 15 |
Włodyga Krzysztof
|
3 | |||
| 6 |
Boguszewski Paweł
|
1 | |||
| 11 |
Frantisov Maks
|
1 | |||
| 5 |
Rutkowski Jacek
|
Krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa Andromeda w środę zmierzyła swoje siły z Maximusem. Chociaż chyba poprawniej byłoby napisać, że to ekipa Grześka Cymbalaka zobaczy ile jest warta na tle faworyzowanego przeciwnika. Na razie mieszanka rutyny z młodością daje przeciętne rezultaty – wygrana z Angry Bears i trzy porażki to nie powód do dumy, chociaż nie można tego bilansu nazwać katastrofalnym. Nijak się on ma do osiągnięć Andromedy – czterech zwycięstw i fantastycznego bilansu bramkowego. Ale każda passa kiedyś się kończy i Maximus mógł żyć nadzieją, że to on będzie pierwszym zespołem, który rozłoży drużynę Wojtka Kuciaka na łopatki. Ta wiara trwała...2 minuty. Już wtedy asystę Maćka Włodygi wykorzystał Krzysiek Włodyga i było 1:0. Za chwilę znowu w roli asystenta starszy z braci a piłkę do siatki kieruje Adam Marcinkiewicz. Stojący między słupkami Maximusa Maciej Jędrzejek już wtedy wiedział, co się święci. To będzie mecz do jednej bramki i jak na złość – to będzie jego bramka. W 7 minucie potwierdza to Paweł Boguszewski - ładne zejście na lewą nogę i jeszcze lepszy strzał – 3:0. Dopiero wtedy zespół Grześka Cymbalaka stara się odpowiedzieć. Rafał Rusowicz zagrywa do Bartka Skłodowskiego, a ten w idealnej sytuacji przenosi piłkę lobem nad poprzeczką. Za chwilę kolejny atak miejscowych, lecz i tym razem bramkarz spisuje się lepiej od napastnika - w tym przypadku od Rafała Rusowicza. Andromeda nie zamierza jednak czekać, aż w końcu straci gola i w 14 minucie dwiema dogodnymi okazjami dysponuje Maks Frantisov – w obu refleksem popisuje się jednak Maciek Jędrzejek i wynik nie ulega zmianie. Aż do 19 minuty. Podanie z rzutu rożnego od Jacka Rutkowskiego efektowną piętką na bramkę zamienia Maciek Włodyga i faworyci schodzą na przerwę z czterema golami zapasu. Już wtedy wiedzą, że nic złego się tutaj nie stanie, bo przecież Maximus nie pokazał niczego w swojej grze, co mogłoby takie myślenie wywołać. Druga połowa potwierdziła to. W 23 minucie kolejna asysta Maćka Włodygi i Wojtek Kuciak z bliskiej odległości pakuje piłkę do siatki i jest 5:0. A za chwilę akcję przeprowadza przeciwnik. W polu karnym Marcina Dudka dochodzi do ogromnego zamieszania, a piłka ląduje wreszcie pd stopami Kacpra Boroszko, który mocno strzela a select odbity jeszcze przez jednego z obrońców, grzęźnie ostatecznie w siatce Andromedy. Gol honorowy zdobyty i jak się okazało – to było wszystko, co tego wieczora wydobył z siebie ósmy zespół w tabeli. Faworyci postanowili nie zostawić tak sprawy a dużą aktywność przejawiał Maks Frantisov, permanentnie absorbujący Maćka Jędrzejka. W 29 minucie to właśnie on zdobywa szóstego gola dla swojej ekipy, w 34 powinien zdobyć i siódmego, lecz uderzenie z główki minimalnie minęło bramkę Maximusa. Później ekipa Wojtka Kuciaka była skuteczniejsza. W 36 minucie na listę strzelców wpisuje się Krzysiek Włodyga, a 120 sekund później rzut karny skutecznie egzekwuje golkiper Andronedy, Marcin Dudek. I rzeź trwa w najlepsze. W ostatnich 120 sekundach faworyci jeszcze dwukrotnie zmuszają Maćka Jędrzejka do wyciągania selecta z siatki i wynik zatrzymuje się ostatecznie na 10:1. Trudno, poza opisaniem sytuacji bramkowych, coś o tym spotkaniu napisać. Jednostronny pojedynek, w którym to Andromeda wyznaczała sobie cele, bo zwycięstwo było jej praktycznie z góry przypisane. Widać jednak, że zawodnikom gra sprawia przyjemność i to dobry prognostyk przed najważniejszymi meczami sezonu. A przecież zarówno Dar Mar, Mir Bud jak i Niespodzianka dopiero przed nimi. A Maximus? No cóż, drugi mecz z rzędu oddany praktycznie bez walki. W tej drużynie brakuje przede wszystkim szefa obrony, który pokierowałby młodszymi kolegami i stosował się do wskazówek własnego bramkarza. Z przodu wygląda to przyzwoicie, ale przecież każda drużynę buduje się wpierw od defensywy. Grzesiek Cymbalak musi o tym pamiętać, gdy będzie budował zespół na następną edycję. Najgorsze jest jednak to, że wszystkie znaki na niebie, ziemi i w tabeli wskazują na to, iż przyjdzie im wtedy grać na najniższym z możliwych poziomów...