| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Szymaniak Andrzej
|
||||
| 2 |
Walczak Paweł
|
||||
| 5 |
Dobroński Adam
|
||||
| 6 |
Dobroński Jarosław
|
||||
| 32 |
Jakubowski Michał
|
||||
| 4 |
Boćkowski Paweł
|
||||
| 7 |
Powroźnik Andrzej
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krasiewicz Damian
|
1 | |||
| 20 |
Jeż Rafał
|
2 | |||
| 11 |
Pacuszka Damian
|
5 | |||
| 13 |
Barzyc Rafał
MVP
|
8 | |||
| 18 |
Jaros Piotr
|
3 | |||
| 87 |
Grochowski Mateusz
|
1 | |||
| 6 |
Ochman Michał
|
3 | |||
| 7 |
Górny Adrian
|
2 |
Często zdarzają się spotkania, gdzie zwycięzca jest z góry znany. I chociaż wielokrotnie w sympatykach i samych zawodnikach drużyny skazanej na pożarcie takie opinie wyzwalają dodatkową złość i ambicję, to w tym przypadku trudno było o jakikolwiek optymizm. Porównując te drużyny i szukając analogii do profesjonalnego futbolu, na myśl przychodzi rywalizacja z ostatniego Pucharu Konfederacji, gdzie Hiszpania mierzyła się z Tahiti. Wynik 10:0 - jak mawia klasyk - oddzielił wtedy chłopców od mężczyzn. W czwartek, niczego sympatycznym zawodnikom z Angry Bears nie ujmując, spodziewaliśmy się równie wysokiego rezultatu. Na niekorzyść popularnych "Niedźwiadków" działał fakt, że odległość od jednej bramki do drugiej, jest na hali nieporównywalnie mniejsza niż na zielonym boisku. Nie było więc szansy gry na alibi i wykopywanie piłki byle dalej. Zwłaszcza, gdy tej futbolówki praktycznie nie miało się przy stopie...Ale zacznijmy od początku. Już po 7 minutach Niespodzianka prowadziła 6:0. Najpierw gola zainkasował Piotrek Jaros, później kolejne cztery trafienia należały już do Rafała Barzyca. W 6 minucie Angry miało szansę, by również cieszyć się z trafienia, ale Jarek Dobroński źle trafił w piłkę i ta zamiast do bramki, poszybowała obok Damiana Krasiewicza. Po chwili gola zainkasował za to Michał Ochman i od tego momentu napór faworytów nieco osłabł. Outsiderzy, dopingowani jak zwykle przez rzeszę wiernych kibiców, chcieli wykorzystać swój moment i mieli aż trzy dogodne okoliczności, by nie skończyć tego spotkania z zerowym dorobkiem bramkowym. Niestety – ani Adam Dobroński ani Paweł Boćkowski, nie zachowali w decydującym momencie odpowiedniej koncentracji i zamiast trafień, był tylko jęk zawodu. A ponieważ Niespodzianka pod koniec pierwszej połowy nieco podkręciła tempo i przestała szukać wyłącznie efektownych rozwiązań swoich akcji, to do swojego konta dopisała jeszcze 3 gole. A w drugiej odsłonie zamierzała przynajmniej podwoić konto. I szło jej to coraz lepiej. Zmęczeni ciągłym bieganiem za piłką gracze Angry Bears co chwilę pozostawiali Andrzeja Szymaniaka samemu sobie, a ten chociaż obronił mnóstwo piłek, w tym wiele takich, których o obronę mogli go nawet koledzy z zespołu nie podejrzewać, to wynik systematycznie puchnął. 10:0, 11:0, 12:0, a w 30 minucie byłoż już 15:0. A bramki zdobywali wszyscy przedstawiciele ekipy z Marek – nawet Damian Krasiewicz postanowił wyegzekwować rzut karny w 21 minucie również przy jego nazwisku pojawiła się w statystykach adnotacja o strzelonej bramce. Angry nie byli w stanie jakkolwiek odpowiedzieć. Wszystkie próby ich ofensywnych wypadów były tłumione w zarodku. A na domiar złego, chęć strzelenia honorowego gola była tak duża, że prowokowała absolutny brak obrony, który Niespodzianka wykorzystywała z zimną krwią. W 33 minucie było 20:0, a w ostatnich pięciu minutach drużynie Marcinie Boczonia dopisaliśmy jeszcze 5 trafień. I gdy mecz zbliżał się ku finałowym scenom, Angry Bears spróbowali raz jeszcze. Dośrodkowanie z własnej połowy przedłużył umiejętnie Adam Dobroński, a wysunięty Damian Krasiewicz nie był w stanie zainterweniować. Select zmierzał tuż pod poprzeczkę, lecz ostatecznie odbił się od niej i wyszedł w pole. A przynajmniej tak wydawało się sędziemu, który uznał, że piłka całym obwodem linii bramkowej nie przekroczyła. Gracze Angry - chociaż obserwatorom tym postronnym i subiektywnym – wydawało się inaczej, nie zamierzali protestować. Wiedzieli, że nie ma co kruszyć kopii o gola, który absolutnie niczego by tutaj nie zmienił. I niczego w tej kwestii nie zmieniły również prośby... Niespodzianki, by zaliczyć to trafienie. Stało się inaczej i wynik 25:0 poszedł w świat. Jest to najwyższa różnica bramkowa, jaka kiedykolwiek dzieliła zespoły w spotkaniu NLH. W 3 edycji więcej goli strzeliło co prawda TKS Turze (27), lecz Jaco Team odpowiedziało 3 trafieniami. Tak więc chcąc lub nie chcąc, gracze Angry Bears przeszli do historii. Na ich szczęście, mecze w Pucharze Ligi, gdzie przecież trafią na równie silnych oponentów, będą trwały jedynie 10 minut. Dla Niespodzianki był to z kolei trening, ale dobrze się stało, że gracze z Marek poważnie potraktowali swojego przeciwnika. Może ktoś powiedzieć, iż nawet za poważnie, ale Damian Pacuszka i spółka nie są winni temu, że tak dobrze grają w piłkę.